– Mówiłem przed meczem moim zawodnikom, że derby rządzą się swoimi prawami – mówił po spotkaniu ze Zniczem Łukasz Kantyka, grający trener Halniaka Targanice, który obecnie jest jedyną drużyną w A klasie z kompletem zwycięstw. I goście natychmiast dali jasny sygnał, że nie przyjechali do Targanic, by być statystami. Już w pierwszej akcji spotkania Lucas Pachler uderzył potężnie, ale trafił jedynie w słupek bramki strzeżonej przez Witolda Rymarczyka, który stanął między słupkami gdyż Dominik Pietrzak pauzował za czerwoną kartkę, a Seweryna Młocka wyeliminował z gry uraz. W odpowiedzi Radosław Magiera uderzył równie mocno, co Pachler, ale trafił w boczną siatkę.
No to przenosimy się pod targanicką bramkę. Na lewym skrzydle urwał się obrońcom Pachler i na nos zagrał do Włodzimierza Kierczaka. Sułkowicki snajper złożył się do strzału głową, ale spudłował, choć o centymetry. No to wracamy pod bramkę Znicza, gdzie Kacper Fujawa znakomicie obsłużył podaniem Konrada Nieciąga, który jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Gospodarze zdołali jeszcze utrzymać piłkę w polu karnym. Na 16 metrze futbolówka trafiła do nabiegającego na nią Jana Młocka. Uderzył technicznie, ale tylko w boczną siatkę.
I nadeszła 27 min. Podopieczni Łukasza Kantyki popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki i tę wyłuskał Włodzimierz Kierczak. Popędził z nią na bramkę. Nie robiąc sobie nic z faktu, że był naciskany przez dwóch obrońców, wyprowadził Znicz na prowadzenie!
Podrażniony stratą gola Halniak nacisnął mocniej. W efekcie w wybornej sytuacji znalazł się Konrad Nieciąg. Mając 5 metrów do pustej bramki uderzył tak, że jeden z obrońców rozpaczliwym wślizgiem zdołał wybić ją na rzut różny. Po chwili Mariusz Urbańczyk minął przy końcowej linii obrońcę i chytrze strzelił obok Andrzeja Baranowskiego. Tyle tylko, że nie dokręcił piłki i ta do bramki nie wpadła.
W 44 min. sułkowicka twierdza padła. Nikodem Łysoń dograł do Radosława Magiery, który z zimną krwią pokonał Baranowskiego. Wydawało się, że był to gol do szatni. Piłkarze Znicza byli innego zdania. Mocnym pressingiem spowodowali, że do strzeleckiej pozycji doszedł Łukasz Socała. Witold Rymarczyk sparował piłkę, ale pozostawiony bez krycia lis pola karnego – Włodzimierz Kierczak po raz drugi skarcił targaniczan.
W przerwie Łukasz Kantyka dokonał dwóch zmian, desygnując do gry siebie samego oraz Grzegorza Kubika. I już dwie pierwsze akcje mogły przynieść zmianę rezultatu. Obie finalizował szkoleniowiec. Najpierw strzelał głową (Baranowski obronił), a w drugim przypadku uderzył z bliska z ostrego kąta i piłka przeleciała wzdłuż linii bramkowej.
Napór Halniaka jednak trwał dalej. Radosław Magiera z prawej flanki idealnie wycofał futbolówkę na 16 metr, gdzie nabiegł na nią Nikodem Łysoń. Uderzył mocno, po ziemi, ale w środek bramki. Odgryźć próbował się Lucas Pachler, lecz strzelił lekko i Rymarczyk mógł zanotować interwencję na notę. A kilka minut później popisał się już kąśliwym, płaskim uderzeniem w „długi róg”. Arbiter nakazał wznowienie gry od bramki, ale wydaje się, że gdyby nie interwencja Rymarczyka (musnął piłkę czubkami palców), to piłka trafiłaby co najmniej w słupek.
Za to pod bramką Baranowskiego wciąż było gorąco. Mający już na koncie gola Radosław Magiera szukał kolejnego. Uderzał z 5 metrów nad poprzeczką, z lewego skrzydła szukał dalszego roku i chybił nieznacznie. W 73 min. wysiłki gospodarzy zostały nagrodzone. Kacper Fujawa uruchomił na lewym skrzydle Mariusza Urbańczyka, a ten posłał ciasteczko do Radosława Magiery, który z zimną krwią wpakował piłkę do siatki.
Targaniczanie, wiedząc, że lider (Astra Spytkowice) wygrywała swój mecz, dążyli do zdobycia kolejnego gola i tym samym kompletu punktów. Mógł go im zapewnić Seweryn Kierczak, ale po jego uderzeniu z woleja piłka poszybowała nad poprzeczką. Do siatki trafił Kantyka, lecz arbiter zasygnalizował spalonego.
I wreszcie nadeszła ostatnia minuta doliczonego czasu gry. Znowu zakotłowało się na przedpolu sułkowickiej bramki. Dariusz Kubik huknął jak z armaty i tylko Andrzej Baranowski wie jakim cudem zdołał sparować piłkę, która wydawało się, że rozerwie siatkę. Tyle, że futbolówka spadła pod nogi Łukasza Kantyki. Mając przed sobą już pustą bramkę nie zmarnował szansy na zostanie bohaterem swojej drużyny. Po meczu chwalił jednak cały zespół za determinację i wolę walki, a w szczególności Radosława Magierę.
Halniak Targanice – Znicz Sułkowice – Bolęcina 3:2 (1:2)
woc






































