Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Zimowy gość – bałwan

Na luzie, 17 stycznia 2025 11:19

Jak to jest z tą zimą, śniegiem, bałwanem i bitwami na śnieżki. Kilka przemyśleń w przededniu zimowych ferii 2025.

Już dzisiaj po ostatnim szkolnym dzwonku, kiedy „dzieci wesoło wybiegną ze szkoły” rozpoczną się upragnione (przez najmłodszych, rodziców niekoniecznie) zimowe ferie 2025. Czas międzysemestralnego odpoczynku kojarzy się wszystkim ze śniegiem, ale nie każdy dysponuje środkami wystarczającymi do szaleństw na stokach narciarskich, więc jeśli tylko jest biało, to wszyscy gremialnie pędzą na pole (tak, na pole – Andrychów nie Warszawa, żeby na dwór chodzić) a tam… lepi się bałwana. I jak to jest z tymi bałwanami? Żeby było jasne chodzi o bałwany takie ze śniegu, nie że autor ma zamiar kogoś od samego początku tego krótkiego felietonu obrażać.

Śnieżnych dni ostatnimi laty za dużo w ciągu roku nie ma. To zmieniło się na przestrzeni paru lat, bo przecież wszyscy chyba pamiętamy, że kiedyś to było! No właśnie, kiedyś to było, teraz to nie ma nawet śniegu w zimie…

Myślę, że wszyscy w swoim dzieciństwie wstawali zimą rano i w te pędy podbiegali do okna z uśmiechem na buzi, zerkając ile śniegu przybyło. Dla mnie, mimo zimna to ciepłe wspomnienie, bo przecież można było wyjść na zewnątrz i ulepić bałwana, albo kombinować budując igloo, które się zobaczyło w jakiejś kreskówce. W szkole też WF wtedy wyglądał inaczej, bo przecież cały Andrychów gremialnie ruszał w kierunku Pańskiej Góry i zjeżdżał na sankach, nawet w ramach lekcji. Pamiętam, że to zjeżdżanie czasami było bolesne, bo pewnego razu kolega jadący nieco szybciej zahaczył nogą za sznurek od moich sanek, który nieopatrznie puściłem i… wyrwał mi spod czterech liter zimowy sprzęt. Pech chciał, że osoba jadąca za mną w pełnym pędzie uderzyła w moją najmniej szlachetną część ciała. Na samą myśl o tym wydarzeniu czuję rwanie w kości ogonowej.

Ale wróćmy do bałwanów, bo przecież ta tradycja lepienia zimowego przybysza jest ciągle żywa! I całe szczęście. Kiedy spadnie śnieg w przydomowych ogródkach, między blokami, przy szkołach i przedszkolach rosną bałwany. Niestety w tym roku wszystko wskazuje na to, że śnieg spadł przed feriami, a na zimową przerwę będzie go tyle, co zwykle ostatnimi laty czyli… niewiele. Niemniej jednak niektórzy już bałwana postawili.

Bałwany mogą być różne. Zrobione ze śnieżnych kul dwóch, trzech. Mogą być usypane ze śniegu na kształt stożka. Mogą dzierżyć na swoim mało żywotnym ciele różne atrybuty – grabie, miotłę, kapelusz lub garnek na głowie, guziki z węgielków albo kamyków, tak samo oczy i uśmiech. Nos to też pełna dowolność – marchewka, patyk, co tylko mamy pod ręką. Takie lepienie bałwana może być fajnym treningiem kreatywności dla całej rodziny, nie tylko najmłodszych. Przy okazji można się wyturlać w śniegu.

Korzystajmy ze śnieżnej aury, a jeśli w ferie coś dosypie, to nie marnujmy potencjału białego szaleństwa. Zamiast marudzić, że znowu trzeba odkopywać podjazd i odśnieżać samochód, odnajdźmy w sobie wewnętrzne dziecko i wyjdźmy z domu trochę się na śniegu pobawić.

mm, Fot. Nadesłane

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści