Gdy podopieczni Macieja Fijałka wygrali pierwszego seta 25:19 kibice zebrani w hali andrychowskiego LO kibice mogli mieć mieszane uczucia. Z jednej strony mieli prawo oczekiwać, że ich ulubieńcy przełamią niemoc i sięgną po gładką wygraną. Co bardziej przezorni mieli w pamięci zeszłotygodniowe starcie z AZS AGH Kraków. Wówczas MKS także wysoko triumfował w pierwszej partii, by polec w trzech kolejnych.
I dziś oba scenariusze na swój sposób zostały połączone w jeden! Po zmianie stron zespoły jakby zamieniły się rolami. W efekcie siatkarze z Zagłębia wyrównali stan rywalizacji. Tyle tylko, że w trzeciej odsłonie trwającego ponad dwie godziny widowiska andrychowianie ponownie zagrali koncertowo, ale nie poszli za ciosem i o losach meczu decydował tie-break. Stało się zatem jasne, że gospodarze nie zdołają sięgnąć po pełną pulę.
Jeżeli po zakończeniu czwartego seta gospodarze żałowali, że zmarnowali okazję, to po tie-breaku zamiast ruszyć do domów, powinni paść na kolana i na nich udać się do Częstochowy, co najmniej do Kalwarii Zebrzydowskiej! Piąta partia od początku nie układała się po myśli miejscowych. W efekcie przegrywali w niej już 5:11, a potem Volley Hermes miał cztery piłki meczowe z rzędu (prowadził 14:10) i… poległ do 14!
MKS Andrychów – Volley Hermes Dąbrowa Górnicza 3:2 (25:19, 20:25, 25:19, 23:25, 16:14)
woc Fot. Facebook/MKS Andrychów







