Beskidzkie rzeźby Zbyszka Burego
Artysta rzeźbi od przeszło 10 lat, odkąd zamieszkał pod Złotą Górką. Korzysta wyłącznie z materiałów z okolicy, które dobrze zna. Każde drzewo, z którego tworzy, ma swoją historię, a jego prace są hołdem dla tych, które z różnych przyczyn zostały ścięte. Pragnie przedłużyć życie tych drzew i zachować ich pamięć, co stanowi istotę jego twórczości. Na pytanie o formy, które tworzy, odpowiedział, że dla niego kluczowa jest oszczędność w formie. Rzeźbi piłą, z której korzysta, mimo jej ograniczeń. Woli dźwięk piły niż stukanie dłuta. Warkot piły bardziej mu odpowiada. W tym roku prace artysty w Roczyn mogliśmy oglądać m.in. na wystawach w Budapeszcie (Węgry), Krakowie, Kazimierzu Dolnym, Jaworznie, Częstochowie, Kaliszu, Zawoi, Nałęczowie czy Warszawie. Więcej o twórczości Zbyszka Burego można przeczytać na www.annaartgaleria.pl
Czeka nas wyjątkowy wieczór, podczas którego usłyszymy gawędy opowiadane gwarom regionu.
10 listopada przeniesiemy się w czasie i wysłuchamy opowieści o strzygach i utopcach, które dawniej ludzi straszyły. O tym wszystkim i nie tylko opowiedzą: Zofia i Józefa Sordyl z Korbielowa, Waleria Prochownik z Żywca, Maria Grzegorek z Juszczyny, Barbara Rosiek z Węgierskiej Górki, Bernadeta Musiałkowska z Żywca, Artur Cwajna z Jeleśni. A zaśpiewają i zagrają Barbara Derlak (z Chłopcy Kontra Basia,) Basia Biel i Ola Biel (Oczybaszki).
Maria Grzegorek – mistrzyni bibułkarstwa, twórczyni i gawędziarka, urodzona 26 lipca 1954 roku w Juszczynie. Z wykształcenia pielęgniarka, a z zamiłowania rolnik, od najmłodszych lat interesowała się rękodziełem. W młodości jej ojciec nauczył ją robienia kwiatów z bibuły, co stało się początkiem jej artystycznej drogi. Z czasem rozwijała swoje umiejętności, biorąc udział w licznych konkursach bibułkarskich, gdzie zdobywała czołowe miejsca. Prowadziła również warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Jej pasją jest gawędziarstwo, czerpiące z ludowych legend i historii. W 2021 roku została uhonorowana Nagrodą Oskara Kolberga, co stanowi zwieńczenie jej twórczej pracy.
Transfuzja. Czujące drzazgi i ożywiona Ziemia
Jeśli myślę o sztuce Zbigniewa Burego, to jej genezy upatruję w Zachwycie. Jest w drewnianych figurach dzieci, ptaszkach, koniach/konikach, figurkach Anioła/Aniołka, Diabła/Diabełka Czułość. Polacy mają Zbigniewa Burego. Niemcy mają Georga Baselitza. I to nie chodzi o to, żeby się zeuropeizować – to nam nie grozi.
Mamy artystę, który w dwudziestym pierwszym wieku wobec nowej narracji: sztucznej inteligencji
i wirtualnej rzeczywistości, relacjonuje niewypowiadalne czasem słowami ludzkie doświadczenie w hołdzie i zachwycie nad Pięknem.
W połowie dwudziestego pierwszego wieku nie ma już ludu. Jesteśmy pogrobowcami jego doświadczenia i precyzji nazywania. O wagę i precyzję chłopskiego języka i nazywania można spytać Wiesława Myśliwskiego i Burego. Ma Zbigniew Bury dar precyzji i zdolność nazywania po imieniu. Jego rzeźbiarskie nazywanie/mowa przynależy zarówno sztuce i kulturze masowej, jak i wskazuje na swoje pochodzenie z opowieści źródłowych z dzieciństwa Świata.
Mam w Domu Anioła Pietrka grającego na basetli – siwy, rozczochrany, ani smutny ani wesół i Diabełka na kopytach, który gra na akordeonie. Mamy też ptaszki – trzy w locie i konia mocarnego. Patrzą na nas, na Dom, scenę życia. Zastanawiają, wzruszają, cieszą. Są dowodem na wagę i nie zastępowalność prywatnej ludzkiej opowieści, jako miejsca i sytuacji do spotkania człowieka z człowiekiem i jego dziedzictwem kulturowym.
Władysław Hasior, Antoni Kenar, Jan Szczepkowski i Jędrzej Wowro zastanawiając się nad nimi powiedzieliby, że powstały z Miłości. Że uzupełniają ciąg dalszy współczesnej polskiej rzeźby w drewnie,
a Bury jest zjawiskiem osobnym.
Prof. Piotr Jargusz
Kraków, 30 czerwca 2023 r.
p Fot. Archiwum artysty





