Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Uważajcie nad Sołą

Informacje, 29 lipca 2020 10:29

Jeśli lubisz spędzać czas nad rzekami, a zwłaszcza górską Sołą, to musisz pamiętać o zachowaniu bezpieczeństwa… żeby strażacy nie musieli płynąc po ciebie łódką.

Taka sytuacja przydarzyła się kilku osobom 25 lipca, w Kętach nad rzeką w okolicach mostów kolejowego i drogowego. Plażowicze zostali uwięzieni na wyspie po tym, jak zaskoczył ich tam nagły przybór wody. Takie przybory, czyli tak zwane .„zrzuty” zdarzają się na Sole niemal codziennie, ale za każdym razem są poprzedzane dźwiękowymi sygnałami. Są to dwie 40-sekundowe syreny emitowane z zapory „Czaniec” i z OSP Kęty Podlesie. Słychać je w promieniu kilku kilometrów.

W opisywanej sytuacji udział wzięli strażacy ochotnicy z remizy w Podlesiu oraz strażacy z JRG w Oświęcimiu, którzy nad wodę ściągnęli ze swej remizy łódź motorową, podpłynęli na wyspę, skąd ewakuowali kilka osób. Ale to nie jest jedyna taka sytuacja, bo jak powiedział nam komendant strażaków z Kęt Józef Szafran, w każdym sezonie takich zdarzeń jest co najmniej kilka. Strażacy nie zawsze używają łodzi, czasem wystarczy linka asekuracyjna i pomoc ochotnika z OSP. Nikt też nie wspomina o pomocy, jakiej plażowicze sami sobie udzielają. Zdarza się, że przygodni świadkowie pomagają jakiejś matce np. przejść na brzeg i przenieść jej dzieci oraz rzeczy. Czasem towarzysza temu łzy, a zawsze strach.

Goście przyjeżdżający sporadycznie nad Sołę czasem nie znają reguł, jakie tu obowiązują. Plaże i kąpieliska są dzikie – również na słynnej plaży naturystów – więc nie ma tam np. ratowników i trzeba samemu zadbać o własne bezpieczeństwo.

Czasami zaskoczeni letnicy pytają, dlaczego akurat w upalnym dniu, w weekend dokonuje się zrzutów?

I my zapytaliśmy o to kierownika zbiornika zapory „Czaniec”, Andrzeja Cadera. Dowiedzieliśmy się, że o zrzutach decyduje energetyka, czyli położone powyżej elektrownie, które produkują energię elektryczną i sprzedają go na rynku energetycznym. Od tego zależą godziny uruchamiania turbin i przy tym zrzutów wody.

Jak bardzo jest to trudna sytuacja dla plażujących niech zilustrują takie dane: normalnie Sołą spływa ok. siedmiu metrów sześciennych wody na sekundę, czasem przy suszy mniej, nawet trzy. Kiedy następuje zrzut, w ciągu pół godziny siedem metrów na sekundę zamienia się w trzydzieści metrów. A to już jest w wielu miejscach tak bardzo rwący nurt, że nawet osoby dobrze pływające mogą się go bać, i powinny się go bać. O przejściu na drugą stronę lub ewakuacji z wysepki , na której uwięziła nas „duża woda” nie ma mowy.

Taki zrzut może trwać sześć, a czasem i osiem godzin. Warto więc pamiętać o tych okolicznościach i reagować na podwójny sygnał syren strażackich. Dodajmy jeszcze, że zamieszczona tutaj fotografia pochodzi ze strony Oświęcim 112 i ilustruje sobotnią sytuację.

mn

Podziel się
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Skip to content