Przejdź do treści
Reklama
Reklama

To był mecz godny finału ligi! Hustlerzy pokazali charakter

Sport, 28 marca 2026 22:00

W sobotnie (28 marca) popołudnie, w czwartym spotkaniu Bielskiej Ligi Koszykówki, andrychowscy Hustlerzy zmierzyli się z KU AZS UBB Basket Hills. Pełen dramaturgii i zwrotów akcji mecz był godny finału ligi, a to dopiero faza grupowa!

KU AZS UBB Basket Hills to zaplecze drugoligowego Basket Hills. Drużyna rywalizowała z powodzeniem w III lidze śląskiej, co tylko pokazuje, jak wysoki poziom prezentuje. Do starcia z Andrychowianami przystąpiła w pełnym, dwunastoosobowym składzie. Tymczasem Hustlerzy musieli radzić sobie bez Marcina Jarosza, Kacpra Kudłacika i Grzegorza Obrzuda, których zatrzymały sprawy osobiste. Na dodatek w dniu meczu choroba zmogła Patryka Maryona i obwodowego ekipy z miasta nad Wieprzówką także zabrakło na parkiecie. W efekcie Hustlerzy przystąpili do zmagań bez jednej solidnej strzelby i z ograniczoną do minimum liczbą zawodników podkoszowych. Co więcej, mając siedmioosobową kadrę, musieli pilnować liczby przewinień, co w konfrontacji z tak wymagającym rywalem było zadaniem z góry niemożliwym do zrealizowania.

Ale po kolei. Andrychowianie od początku zawodów nic nie robili sobie ze swoich dzisiejszych słabości. Zaczęli twardo, zdecydowanie i objęli prowadzenie 7:2. Wprawdzie dużo młodsi rywale szybko odrobili straty, ale tylko na chwilę. Do końca pierwszej kwarty gra toczyła się pod dyktando Andrychowian, którzy po 10 minutach wygrywali 24:20, by krótko po wznowieniu rywalizacji odskoczyć na osiem punktów. I wtedy spotkanie nabrało prawdziwych rumieńców. Trzeci indywidualny faul „złapał” kapitan, rozgrywający Bartosz Sierp. Na dodatek spadła skuteczność Hustlerów i Basket Hills nawet na chwilę objął prowadzenie (32:31).

Mało? No to Bartosz Sierp w jednej z akcji dopuścił się przewinienia w ataku i usiadł na ławce. Po chwili dołączył do niego podkoszowy Łukasz Majewski, który także miał już na koncie cztery faule. Zwiastowało to prawdziwe kłopoty. Tymczasem, na ich przekór, Hustlerzy niczym harpie rzucili się na Bielszczan i na przerwę schodzili z dziesięciopunktowym prowadzeniem!

Po zmianie stron emocji było… jeszcze więcej, w co aż trudno uwierzyć. Rozgrywający fenomenalne zawody Wojciech Pabich (zanotował double-duoble, gromadząc 21 punktów i 15 zbiórek) na „dzień dobry” odpalił „trójkę” i przewaga jego drużyny urosła do 13 „oczek”. Tyle tylko, że rywale mieli szeroką ławkę, a na niej rosłego Michała Pietrzyka, który pod koszem był trudny do zatrzymania. Na dodatek zaczęli trafiać za 3 punkty, a także korzystali z faktu, że Bartosz Sierp nie może twardo bronić. Rozpędzeni nie tylko odrobili straty, ale sami zbudowali solidną, jak się wydawało w tych okolicznościach, dziewięciopunktową przewagę (63:54 dla Basket Hills). Nie ma jednak wyniku, który złamałby morale Hustlerów. Grali swoje, a gdy nadarzyła się okazja, mocniej bronili, zaliczyli kilka przechwytów i przed decydującą kwartą gospodarze prowadzili tylko 63:61, a nawet mógł być remis.

Czwartą kwartę wybornie zaczął Sierp, który – tak jak 10 minut wcześniej Pabich – popisał się „trójką”, odzyskując prowadzenie dla swojej ekipy. A gdy chwilę później to rywale byli lepsi o punkt, popisał się akcją „2+1”, wprawiając przeciwników w konsternację. Na nieco ponad 1,5 minuty przed końcem Hustlerzy wygrywali 77:72 i mogli zamknąć mecz, bo po wybronieniu dwóch piłek (tytaniczna praca Wiktora Woźniaka) wychodzili z kontrami, sami się w nich gubiąc. Bielszczanie doprowadzili do stanu 78:76, mieli jeszcze pół sekundy na rozegranie ostatniej akcji. Wzięli czas. Trudno przewidzieć, jaki wariant podczas niego przygotowali, ale ten na pewno nie został zrealizowany, bo podanie z autu powędrowało wprost w ręce stojącego samotnie pod koszem… Kamila Kocha!

Dziś wielkie zwycięstwo z ekipą, która była wskazywana jako faworyt przez wielu obserwatorów. Jednak my lubimy sprawiać naszym kibicom małe i duże niespodzianki. Dziękujemy za doping wszystkim wyjazdowym kibicom i okrzyki przy każdym trafionym rzucie, bloku czy przechwycie. Było epicko – komentuje Łukasz Majewski, który ostatnie minuty meczu oglądał już z ławki, bo finalnie złapał piąte przewinienie i bezpowrotnie w tym meczu musiał opuścić parkiet.

Hustlerzy Andrychów – KU AZS UBB Basket Hills 78:76 (24:20, 21:15, 16:28, 17:13)
Hustletrzy: Koch (12 pkt., 6 zb., 2 as., 3 prz.), Ł. Majewski (1 pkt., 3 zb., 1 as., 1 prz., 1 bl.), Mrzygłód (4 pkt., 3 zb.), Pabich (21 pkt. 3×3, 13 zb., 5 prz., 1 bl.), Sierp (26 pkt. 1×3, 2 zb., 5 as.), Szumowski (7 zb., 2 as., 1 prz.), Woźniak (14 pkt., 4 zb., 5 as., 4 prz.)

woc Fot. Wojciech Ciomborowski

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści