Przejdź do treści

Targanice: Co po kamieniołomie?

Informacje, 20 listopada 2022 08:11

Ponad rok temu opisywaliśmy sytuację w targanickim kamieniołomie (NA wyd. lipiec 2021 r.). Informowaliśmy, że jako kopalnia znika ten do niedawna ważny punkt na mapie gospodarczej gminy Andrychów. Postanowiliśmy sprawdzić, co teraz tam się dzieje i jakie są ewentualne plany na urządzenie tego terenu.

Nie tylko komercja

Zacznijmy od krótkiego przypomnienia. Z dawnych, jeszcze przedwojennych kamieniołomów do czasów współczesnych dotrwał ten jeden. Od 2003 roku jego właścicielem jest spółka ATS-BUD, która odkupiła go od Rejonu Dróg Publicznych w Wadowicach. Jeszcze w ubiegłym roku, pod koniec działalności, zatrudnionych tutaj było sześciu pracowników. Firma, prócz działalności czysto komercyjnej, angażowała się na rzecz lokalnej społeczności, budując chodnik i dostarczając materiałów do bieżącego utrzymania dróg.

To już jednak historia. Kamieniołom jeszcze w ubiegłym roku zamknięto. Choć istnieją jeszcze w innych miejscach Targanic pokłady pozwalające na uruchomienie poboru nowych pokładów, to jednak ATS-BUD nie zamierza w nie inwestować, bo procedura od rozpoczęcia starań po uruchomienie kamieniołomu trwa 8 – 10 lat. Co w takim razie dalej z miejscem, w którym znajdowała się zamknięta już mini-kopalnia?

Pogórnicze działki terenami leśnymi i pastwiskiem

Po zaprzestaniu działalności rozpoczęła się rekultywacja prowadzona przez ATS-BUD. Następnie przystąpiono do procedury przekwalifikowania działek wchodzących w skład tego górniczego terenu. Nie trwało to krótko. Na miejscu jeszcze w listopadzie ubiegłego roku pojawiały się komisje z Urzędu Miejskiego w Andrychowie, Nadleśnictwa Andrychów i Starostwa Powiatowego w Wadowicach. Potem zajęli się tym geodeci i wtedy utknęło to na osiem miesięcy. Gdy w lipcu br. zapytaliśmy o to wicestarostę Beatę Smolec, to zadeklarowała ona, że przyjrzy się problemowi. Dotrzymała słowa. Procedury nabrały przyspieszenia. – Tam, gdzie znajduje się zbiornik wodny, to teren ten przekształcono w obszar leśny, natomiast pozostała części, w tym działka z budynkiem i zakładem przeróbczym są pastwiskami piątej klasy – mówi Tadeusz Mocie, współwłaściciel spółki ATS-BUD. – To co przekształcono w pastwiska to jest to ziemia z kamieniem i tam nic nie urośnie.

Będzie tu SPA a może rezerwuar wody?

Zdaniem Tadeusza Mocie władze Andrychowa powinien zainteresować się tym terenem, bo przestały mieć z tych działek całkiem niezłe dochody, które w postaci podatków spływały do gminnej kasy. Firma ATS-Bud nie zamierza tutaj inwestować, choć pozostaje właścicielem części terenu a części jest wieczystym użytkownikiem (od starostwa wadowickiego). Spółka prawie na pewno będzie chciała wszystkie działki sprzedać. – Ja już jestem w takim wieku, że nie podejmę się żadnej nowej działalności – stwierdza Tadeusz Mocie. – Natomiast jest tutaj woda, jest prąd, dostęp do kanalizacji. Można zatem postawić jakiś ładny budynek albo małe domki, utworzyć hotel SPA, zarybić zbiornik. Pomysłów może być więcej. Oczywiście, jak dodaje nasz rozmówca możliwym jest uruchomienie w tym miejscu kąpieliska. Ma też jeszcze jedną wizję. Sądzi, że czasach głębokiego deficytu wody zbiornik można by przekształcić jako źródło zasilania dla wodociągów. Jak podkreśla, woda tutaj jest czysta, nie wymaga zapewne specjalnego uzdatnianie i co też ważne nie brakuje jej. Co więcej, stan wody w zbiorniku ciągle się podnosi, a więc jest jej sporo. Tymczasem w okolicy, Brzezince Górnej i Targanicach wody brakuje.

Zdaniem sołtysa i zarazem radnego Adama Kowalczyka wąskim gardłem dla tworzenia kąpieliska byłyby dojazdy. Drogi są tutaj wąskie, może też zabraknąć miejsc parkingowych. Tadeusz Mocie twierdzi jednak, iż skoro dojeżdżały tutaj ciężarówki, to tym bardziej nie powinno być problemu z autami osobowymi.

Głos prezesa ZWiK-u

A co z koncepcją ze zbiornikiem na potrzeby wodociągów? Zapytaliśmy o to prezesa Zakładu Wodociągu i Kanalizacji Jana Mrzygłoda. – Bardzo doceniam inicjatywę i troskę w zakresie zaopatrzenia w wodę – stwierdza szef ZWK-u – Z przyczyn organizacyjnych, ale też technicznych realizacja takiego przedsięwzięcia w ciągu dziesięciu najbliższych lat nie będzie jednak możliwa.

Nasz rozmówca obszernie uzasadnia swoje stanowisko. Przede wszystkim podkreśla, że nie da się ot tak z dowolnego miejsca w gminie podłączyć zasobów wody do rurociągów. Musi być konkretne ujęcie wody, postawiona stacja uzdatniania i wybudowany wodociąg. Poza tym woda w takim zbiorniku musi być przebadana, bo to dopiero określi metodę uzdatniania. – Nie ma takiej możliwości, aby woda była zdatna do spożycia bezpośrednio – przekonuje Jan Mrzygłód. – Oprócz tego trzeba by było się zastanowić, jak przesłać wodę do wodociągów przez mnóstwo działek, jakie to są odległości. Trzeba by było także wykonać analizy oddziaływania na środowisko takiego przedsięwzięcia. Prezes jeszcze raz dodaje, że w najbliższych dziesięciu latach taka inwestycja nie wchodzi w grę. Być może w dalszej przyszłości będzie to możliwe. Jak zaznacza Jan Mrzygłód, mimo ogólnego kryzysu braku wody, gmina Andrychów akurat jest dobrze zabezpieczona. Posiada własne ujęcia wody oraz realizuje także „import” ze Soły. Mało tego, jest podpisana umowa o współpracy z Wadowickim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji i andrychowska gmina może otrzymać wodę także stamtąd czyli ze Skawy. ZWiK i WPWiK mają swoje rurociągi w Choczni i wystarczy je połączyć kilkusetmetrowym wodociągiem. W ten sposób sieci andrychowska i wadowicka byłyby spięte oraz mogło to by być wykorzystywane w sytuacjach deficytu wody.

Tekst Jacek Dyrlaga Foto: Anna Piotrowska

Podziel się
Skip to content