Konfrontacja z wracającą do rozgrywek Iskrą nie zaczęła się dla drugiego garnituru Burzy obiecująco. Rywale szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Z drugiej strony to efekt nieskuteczności Roczynian. Ci w pierwszej połowie wykorzystali tylko jedną. Znakomite podanie Oliwiera Kierpca na gola zamienił Oliwier Paterak.
W przerwie na placu gry pojawił się doświadczony Adam Bodzioch. I to właśnie on, po podaniu Pateraka, doprowadził do wyrównania. Tyle, że Burza II nie poszła za ciosem. Zryw gości dał im trzeciego gola i miejscowi ponownie musieli gonić wynik.
Dubletem popisał się Maksymilian Słabosz. Najpierw posłał piłkę do siatki bezpośrednio z… rzutu rożnego, a chwilę później przymierzył z rzutu wolnego podyktowanego z odległości około 25 metrów od bramki Iskry.
Dwa kolejne gole to dzieła Adama Bodziocha, który w ten sposób skompletował hat-tricka. W pierwszym przypadku lekko trącił piłkę po podaniu Kuby Hatali, czym zupełnie zaskoczył bramkarza. Ustalając rezultat skorzystał z podania Pawła Dyrka.
– Udowodniliśmy, że porażka w pierwszym meczu była wypadkiem, spowodowanym brakami kadrowymi. Dziś zawodnicy pokazali charakter. Inna sprawa, że w poprzednim sezonie, jeszcze jako juniorzy bardzo często pierwsi tracili gola, a pomimo to wygrywali. Mieli swoje sytuacje, więc byli spokojni, że bramki wreszcie przyjdą – mówi Adrian Żydek.
Burza II Roczyny – Iskra Klecza Dolna 6:3 (1:2)
woc





