Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Recenzja książki

Kultura, 13 listopada 2019 09:24

4 września 1939 r. Majątek w Inwałdzie opuszczają poszczególni członkowie rodziny Romerów. Wśród nich znajduje się mała dziewczynka – Wanda, która wraz z matką i opiekunką wyrusza do Krakowa, by stamtąd przedostać się do Warszawy.

Podziel się
Los jednak ma wobec uciekinierek zupełnie inne plany…
80 lat po tych wydarzeniach nakładem Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro ukazują się wspomnienia Wandy Romer pod tytułem „(Na)dzieje 1939 – 2019”. Autorka to córka Karola Adama Romera, wybitnego polskiego dyplomaty, Dyrektora Protokołu Dyplomatycznego, ministra pełnomocnego i posła nadzwyczajnego oraz Olgi Mitilineu, której ojcem był rumuński dyplomata i Minister Spraw Zagranicznych Charles Mitilineu. „(Na)dzieje” odsłaniają przed czytelnikiem kolejne etapy z życia autorki: ucieczkę z ojczyzny i rozłąkę z bliskimi, którzy w niej pozostali, pobyt w Rumunii w okresie okupacji i następną ucieczkę, tym razem przed tamtejszym reżimem komunistycznym, wreszcie osiedlenie się w Turynie i próbę ułożenia sobie życia w zupełnie obcym kraju, pomimo tęsknoty za prawdziwym domem, który pozostał w  Polsce.
Nie jest to typowa autobiografia, przede wszystkim ze względu na formę – fabularyzowana opowieść łączy się tu z wnikliwymi opisami wydarzeń politycznych, które stanowią uzupełnienie, a zarazem tło historii Wandy Romer. Zabieg ten sprawia, że „(Na)dzieje” to nie tylko osobiste wspomnienia, ale również kronikarski zapis czasów, w których przyszło żyć autorce. Na pochwałę zasługują niezwykła drobiazgowość i wierność opisów, a także niezwykle plastyczny język, dzięki któremu czytelnik zostaje pochłonięty przez lekturę niemalże od pierwszej chwili. Fascynujące jest wreszcie obserwowanie zmian w sposobie narracji, jakie zachodzą wraz z dorastaniem autorki.
„(Na)dzieje” to publikacja ze wszech miar warta uwagi. Przede wszystkim stanowi wartościowe źródło historyczne (wzbogacone unikatowymi fotografiami z rodzinnego archiwum), pozwalające spojrzeć na ogólnie znane fakty z zupełnie innej perspektywy. Wciąż tak mało dostępnych jest relacji kobiet dotyczących wydarzeń historycznych, a przecież one także potrafią być wnikliwymi obserwatorkami życia. Wspomnienia Wandy Romer z powodzeniem uzupełniają tę lukę, tym bardziej, że autorka to osoba jak mało kto predestynowana do pisania o historii: ze względu na pochodzenie praktycznie od dziecka miała kontakt z rodzinami wysoko postawionych dygnitarzy, tak polskich, jak i zagranicznych, bardzo często rozmawiano przy niej o polityce i historii, wreszcie dość wcześnie wbrew własnej woli w tę historię została uwikłana. Jako uczestniczka ważnych wydarzeń i świadek historii, na kartach książki kreśli autorka niesamowicie barwny obraz środowiska dyplomatów, czy polskiej emigracji. Abstrahując jednak od kwestii badawczych, „(Na)dzieje” to portret kobiety, której przyszło się mierzyć z trudnymi nieraz kolejami losu. Mimo wszystko nie brak w tej historii radości, wzruszeń, a przede wszystkim – tytułowej nadziei.
 
Daria Rusin

Książkę można zakupić w księgarniach internetowych.

Podziel się
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama