Całą trasę od Bielska-Białej do Głogoczowa podzielono na 4 odcinki. To standardowa procedura przy tego typu liniowych inwestycjach. Najczęściej dzieli się je na „kawałki” liczące od 10 do 20 km i dla każdego z nich ogłasza się odrębny przetarg.
Najwięcej dzieje się na pierwszym z nich (licząc od Bielska), a więc Bielsko-Biała – Bulowice. Tam od sierpnia trwają już odwierty geologiczne. Mają one na celu zbadanie gruntu, jaki znajduje się na tym siedemnastokilometrowym przebiegu przyszłej drogi. Dalej – na odcinku Bulowice – Chocznia, po rozstrzygnięciu przetargu i wyłonieniu wykonawcy odwiertów, wpłynęły odwołania firm, które przegrały rywalizację. Warto podkreślić, że firm startujących w przetargu było aż 13. Krajowa Izba Odwoławcza uznała jednak argumenty przedstawione przez dyrekcję i umowa na ten odcinek zostanie podpisana – jak zapewnia Kacper Michna z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad – w pierwszej połowie listopada.
Na kolejnym odcinku, od Choczni do Kalwarii Zebrzydowskiej, sytuacja jest nieco bardziej złożona. Wspomniana już Krajowa Izba Odwoławcza nakazała GDDKiA ponowną ocenę ofert w przetargu, gdyż uwzględniono odwołanie jednego ze startujących. Procedura ta może potrwać, co opóźni rozpoczęcie prac na tym odcinku o cztery lub pięć miesięcy. Dwudziestokilometrowy „wadowicki” odcinek obejmuje pięć węzłów i miejsce obsługi podróżnych. Powstaną tu także 43 obiekty inżynieryjne takie jak mosty, wiadukty i estakady.
Sytuacja na ostatnim odcinku: Kalwaria Zebrzydowska – Głogoczów jest podobna jak na odcinku Bulowice – Chocznia. Umowa na prace geologiczne ma zostać podpisana w pierwszej połowie listopada.
Pomimo opóźnień GDDKiA zapewnia, że w 2027 roku uda się złożyć wnioski o wydanie Zgody na Realizację Inwestycji Drogowej. Decyzja ta jest kluczem do rozpoczęcia budowy, która ma trwać w latach 2030 – 2033.
kr fot. GDDKiA







