Przejdź do treści

Piłkarski rollercoaster w Inwałdzie

Sport, 16 października 2022 10:38

Ogromnych emocji dostarczyła sobotnia derbowa konfrontacja Huraganu Inwałd ze Zniczem Sułkowice, której stawką były a-klasowe punkty. Przy okazji pokazała jak wielką wartością dla gości spotkania stanowi Włodzimierz Kierczak.

Powiedzieć, że sułkowiczanie znakomicie weszli w mecz, to nic nie powiedzieć. Już w 6 minucie Kamil Łysoń posłał długą piłkę pomiędzy obrońców, którą idealnie przyjął nie kto inny jak właśnie Włodzimierz Kierczak i strzałem z woleja z 16 metrów otworzył wynik spotkania! Nie minęły cztery minuty, a Znicz prowadził 2:0. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Filip Michałek i strzałem głową z najbliższej odległości skierował futbolówkę do siatki.

Dla gości nie był to koniec problemów. Mijał drugi kwadrans gry, gdy Grzegorz Strzeżoń wypuścił w bój Włodzimierza Kierczaka, który z piłką przy nodze wybiegł ze swojej połowy. Po kilku sekundach stanął oko w oko z bramkarzem Huraganu i nie dał mu szans na skuteczną interwencję.

Chwilę później nastąpił dramat gości. Grający od dwóch spotkań z kontuzją Kierczak nie mógł już o własnych siłach zrobić kilku kroków. Uraz pachwiny, z którym zmaga się od dłuższego czasu okazał się zbyt poważny aby sułkowicki napastnik mógł kontynuować zawody. – Obecność Włodka na boisku dodaje chłopakom pewności siebie. Poza tym rywale go potrajają, a on i tak potrafi przyjąć piłkę i uderzyć, a jeżeli nie, to koledzy mają więcej swobody. Niestety uraz raczej na dłużej wykluczy go z gry – powiedział po meczu prezes Znicza Sułkowice-Bolęcina Leszek Książek.

A jak dużą wartością jest dla sułkowiczan Włodzimierz Kierczak pokazały kolejne minuty spotkania. Gdy tylko ten zszedł z boiska Znicz dosłownie zgasł. – Obrońcy rozbiegli się i przykryli naszych napastników – mówi Leszek Książek.

Zanim zespoły zeszły na przerwę gospodarze zdołali odrobić większość strat. Najpierw Mateusz Pietrzak wykorzystał podanie Kamila Chrapkiewicza, który po kilku minutach z asystującego zamienił się w strzelca. Tym razem dogrywającym był Andrzej Trzaska.

W drugiej połowie „grający piłką” gospodarze poszli za ciosem. Nie tylko zneutralizowali poczynania napastników Znicza, ale przede wszystkim pokusili się o kolejne bramki. Do remisu doprowadził Adam Chrapkiewicz korzystając z podania brata – Kamila, który okazał się bohaterem Huraganu, kończąc mecz z dwoma bramkami i trzema asystami na koncie. W 65 min. podopieczni Kamila Wołczyka byli już na prowadzeniu. Ponownie znakomitym podaniem popisał się Kamil Chrapkiewicz, a „skonsumował” je Radosław Nowak. 20 minut przed końcowym gwizdkiem wynik ustalił Kamil Chrapkiewicz. Tym razem w roli podającego wystąpił autor pierwszej bramki dla Huraganu – Mateusz Pietrzak.

Huragan Inwałd – Znicz Sułkowice-Bolęcina 5:3 (2:3)

woc Fot. Wojciech Ciomborowski/Archiwum Nowin Andrychowskich

Podziel się
Skip to content