Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Olimpia Chocznia zatrzymała Huragan Inwałd

Sport, 06 września 2025 22:17

Po czterech zwycięstwach z rzędu na inaugurację sezonu, które pozwoliły zostać samodzielnym liderem – Huragan Inwałd udał się w sobotnie popołudnie do Choczni na derbową potyczkę z Olimpią. Zakończyła się niepowodzeniem, ale rozmiary porażki ekipy Wojciecha Dybała nie oddają tego, co działo się na murawie.

Wymieniana w roli jednego z faworytów do awansu, Olimpia Chocznia rozpoczęła sezon delikatnie pisząc przeciętnie. W czterech pierwszych zdobyła zaledwie 3 punkty, trzykrotnie remisując i raz przegrywając. Jednak Wojciech Dybał przestrzegał, że w konfrontacji z jego drużyną na pewno się nie położą na boisku.

Słowa szkoleniowca Huraganu okazały się prorocze. Już po kilkudziesięciu sekundach zawodów w wybornej sytuacji znalazł się Karol Kutermak. Będąc zaledwie 5 metrów od bramki strzeżonej przez Antoniego Chwieruta złożył się do strzału głową i tylko on sam wie, jak nie trafił nawet w światło bramki. A już chwilę później po przebitce futbolówka znalazła się pod nogami Nikodema Pyki. Huknął z 7 metrów, ale jak mocno, tak niecelnie.

I gdy wydawało się, że bramka dla drużyny Bartosza Praciaka musi paść, to nagle zaczęło nią pachnieć, ale po przeciwnej stronie murawy. Po klasycznym piłkarskim bilardzie piłkę otrzymał Wojciech Stuglik. Uderzył klasycznymi nożycami, ale za bardzo się odchylił i futbolówka poleciała nad poprzeczką. Zaraz potem nieco przypadkowo w sytuacji strzeleckiej znalazł się Krzysztof Mikołajek. Trącił lekko futbolówkę, ale na tyle zaskakująco, że zabrakło centymetrów, aby ta wpadła do siatki przy dalszym słupku.

Od tego momentu na murawie panowało zacięte starcie. Nie brakowało fauli, niekiedy bardzo ostrych, a za to niewiele do roboty mieli bramkarze. Po stronie gości na duże słowa pochwały zasługuje Mikołaj Cabak, który w środku pola twardo i nieustępliwie kasował akcje zaczepne rywali, ale i kiedy trzeba było potrafił dłużej utrzymać się przy piłce.

W pierwszej części gry na uwagę zasługuje jeszcze uderzenie Bartosza Praciaka, po którym Chwierut z trudem, ale i w fenomenalny sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Przez 20 minut drugiej połowy obraz gry wyglądał identycznie jak w pierwszej. Huragan grał uważnie, próbując atakować, ale w decydujących momentach podopiecznym Wojciecha Dybała brakowało precyzji przy ostatnim podaniu. Nie inaczej spisywała się Olimpia.

Dramat gości wydarzył się w 68 min. Wówczas Jakub Rzepa wykorzystał małe nieporozumienie pomiędzy defensorami Huraganu. Wdarł się w pole karne, objechał Chwieruta i z dość ostrego kąta skierował piłkę do siatki. Ale jeszcze nie to było najgorsze. Znacznie gorsza była reakcja zawodników z Inwałdu. Nie ocknęli się po ciosie i szybko dostali drugi (bramka Patryka Gibasa), a tylko kolejna wyborna interwencja Chwieruta sprawiła się Olimpia nie zamknęła meczu. W ciągu kilku kolejnych minut przyjezdnych pogrążył Sebastian Rzepa, zaliczając dublet.

– Niestety, przegrywamy, ale nic się nie dzieje. Olimpia była dziś wyraźnie lepsza. Porażka jest dla nas kubłem zimnej głowy. Pokazuje, że jeszcze dużo pracy do wykonania – skomentował mecz Wojciech Dybał, którego drużyna po porażce spadła na drugie miejsce. Traci punkt do LKS Bobrek, który w pięciu meczach zgromadził 13 punktów.

Olimpia Chocznia – Huragan Inwałd 4:0 (0:0)

js

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści