Spotkanie z beniaminkiem rozpoczęło się dla drużyny prowadzonej przez Wojciecha Dybała fantastycznie. Już pierwsza akcja przyniosła jej bowiem bramkę. Najpierw Mikołaj Cabak poklepał piłkę z Adamem Chrapkiewiczem, który prostopadłym podaniem uruchomił Eryka Janiso. Ten na pełnej prędkości wbiegł w pole karne i dograł do Wojciecha Stuglika, który z ostrego kąta dopełnił formalności! Akcja palce lizać.
Niestety w dwóch kolejnych sytuacjach popularny „Studio” nie zachował się już tak wybornie. Najpierw minimalnie chybił, posyłając piłkę obok słupka, a następnie uderzył ponad bramką. – Mogliśmy prowadzić 3:0 i byłoby po meczu – zauważa Wojciech Dybał, który po kwadransie gry musiał dokonać dwóch istotnych zmian. Z powodu urazów plac gry opuścili Damian Szafran i Krzysztof Mikołajek, a w ich miejsce weszli Nikodem Nowak i Jakub Skrzypczak. Spowodowało to wymuszoną roszadę w ustawieniu i gra Huraganu „siadła”. Wykorzystali to rywale, doprowadzając do remisu po błędzie w komunikacji pomiędzy defensorami.
Po zmianie stron inwałdzianie mogli odzyskać prowadzenie. Jednak w sytuacji „sam na sam” Wojciech Stuglik przelobował co prawda bramkarza, ale piłka zamiast trafić do siatki, uderzyła w słupek. Chwilę później Eryk Janiso posłał ją nad poprzeczką.
Niewykorzystana okazja snajpera Huraganu zemściła się. Nadwiślanka wyprowadziła kontratak, po którym pechowo piłkę we własnej bramce umieścił Jakub Mikołajek.
Do końca meczu pozostał kwadrans. Zawodnicy Huraganu zdecydowali się na kolejną roszadę i cofnięty z konieczności do obrony Michał Sulkiewicz przesunął się wyżej, a blok defensywny musiał sobie radzić w trójkę. I to był strzał w dziesiątkę, bo to właśnie Sulkiewicz najlepiej odnalazł się w polu karnym brzeźniczan i po rzucie rożnym strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Gospodarze postanowili zawalczyć o pełną pulę i nie zmieniali już ustawienia. Omal nie zakończyło się to dramatem – brzeźniczanie wyszli z kontrą i w sytuacji „sam na sam” z napastnikiem Antoniego Chwieruta uratowała poprzeczka.
– Po meczu zapytałem moich zawodników w szatni, czy ten punkt to sukces, czy nasza porażka, bo zaczęliśmy znakomicie, a mogło skończyć się przegraną. Osobiście czuję niedosyt i uważam, że bardziej straciliśmy dwa punkty, niż zyskaliśmy jeden – mówi Wojciech Dybał.
Huragan Inwałd – Nadwiślanka Brzeźnica 2:2 (1:1)
woc Fot. Nikodem Hatłas







