Dziś, w pierwszej rundzie Sutemi Wadowickiego Pucharu Polski Burza miała podejmować KS Bystra. Rywale oddali spotkanie walkowerem. Stąd -jak już informowaliśmy- Roczynianie rozegrali od razu spotkanie ćwierćfinałowe. Korzystając z wolnego terminu starli się z IV-ligową Kalwarianką, która wcześniej wywalczyła awans, eliminując Naroże Juszczyn.
Jeżeli ktoś spodziewał się dziś jednostronnego widowiska, to przecierał oczy ze zdziwienia. A-klasowi podopieczni Patryka Sordyla, którego dziś na trenerskiej ławce zastępował drugi szkoleniowiec Adrian Żydek grali z drużyną Bogdana Zająca jak równy z równym. Ba, w 10 min. Marcin Janosik zauważył, że golkiper gości wyszedł daleko poza swoją twierdzę i nie zastanawiając się dwa razy przymierzył z dobrych 40 metrów, lobując zaskoczonego bramkarza.
A to nie był koniec. W sytuacji „sam na sam” znalazł się Dawid Biczak, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i pędzący za nim stoper zdołał jeszcze zażegnać niebezpieczeństwo. Oko w oko z bramkarzem Kalwarianki stanął również Jakub Mizera. Wydaje się, że powinien był w tej sytuacji próbować „objechać” przeciwnika. Zdecydował się na strzał, który został obroniony. Chwilę później po dobrej akcji uderzał prawą nogą, a powinien szukać lepszej w tym przypadku lewej.
Goście próbowali się odkuć, ale długo nie stworzyli sobie klarownej sytuacji. Największe zagrożenie stanowili po stałych fragmentach gry, po których kilkukrotnie zakotłowało się na przedpolu bramki strzeżonej przez Mateusza Sobalę. Dopięli swego dopiero w 40 min. po strzale Maksymiliana Madeja.
Po zmianie stron przyjezdni mieli optyczną przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Oddawali i strzały, ale nie mogły one sprawić kłopotu Sobali. Podobnie jak po przeciwnej stronie murawy dwie próby Dawida Biczaka zasługiwały na odnotowanie, ale do zmiany wyniku jeszcze była daleka droga.
Ten uległ zmianie dopiero pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry. Pięknym strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Adisa Monsuru i Sobala musiał sięgnąć do siatki. Odpowiedź Burzy mogła być zabójcza. Po rzucie wolnym najwyżej do piłki wyszedł… Sobala, który popędził przez całe boisko pod bramkę rywali. Co więcej, znakomicie złożył się do strzału głową, po którym piłka o centymetry przeleciała nad poprzeczką. Pozostało tylko złapać się za głowę. W 94 min. Kalwarianka zamknęła wynik.
Burza Roczyny – Kalwarianka 1:3 (1:1)
woc






