Przejdź do treści

Nazwy drużyn zobowiązały? Starcie Huraganu z Burzą z dużą dawką napięcia!

Informacje, 29 października 2022 19:46

Pełen twardej, momentami wręcz brutalnej walki był sobotni derbowy mecz, w którym Huragan Inwałd podejmował lidera A klasy – Burzę Roczyny. Konfrontacja zakończyła się podziałem punktów, co nikogo nie zadowoliło, choć z przebiegu spotkania zdecydowanie bardziej powinni go szanować goście.

Dla Huraganu Inwałd starcie z liderem było tak ważne, że grający trener Kamil Wołczyk postanowił zostać na… ławce rezerwowych, aby z boku dowodzić drużyną. Jego podopieczni mieli od tyłu budować akcje, unikając długich przerzutów. Jednak już w 5 min. zakończyło się to katastrofą. Popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki. W środkowej części boiska przejął ją Jakub Mizera i popędził przed siebie. Gdy wpadł w pole karne został wycięty przez bramkarza i sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Piłkę na nim ustawił Tomasz Susek i po chwili z kolegami fetował zdobycie gola.

Szybka strata bramki wywołała u gospodarzy frustrację, ale nie wpłynęła na zmianę taktyki. Za to na murawę musiał wejść Kamil Wołczyk, gdyż po jednej z interwencji Maciej Dybał tak niefortunnie upadł na ziemię, że złamał rękę i stadion opuścił karetką.

Huragan wiał na przekór losowi. I w 32 min. wywalczył rzut rożny. Bo nim piłka trafiła do Dawida Rzegotki, który strzałem przy słupku doprowadził do wyrównania. Kilkadziesiąt sekund później gospodarze powinni objąć prowadzenie, ale tym razem zdobywca pierwszej bramki skiksował. Tuż przed przerwą mogło się to zemścić, lecz Jakub Pietrzak w fenomenalny sposób przeniósł nad poprzeczkę piłkę po strzale głową Adama Bodziocha.

Po zmianie stron już i tak twardo grający piłkarze obu drużyn jeszcze bardziej przesunęli granicę bólu, mając przy tym do siebie wzajemne pretensje. W efekcie raz po raz dochodziło do wymiany zdań i drobnych przepychanek. W międzyczasie tak gospodarze, jak i goście wypracowali sobie kilka okazji bramkowych. Pierwsi uczynili to miejscowi. A w zasadzie Dawid Rzegotka, który przeprowadził indywidualną akcję, ale po jego strzale z 16 metrów piłka minęła cel. Pod drugiej stronie boiska identyczny finał miały uderzenia Jarosława Talara i Kamila Kierczaka. Najlepszą zmarnował jednak Jakub Mizera. Wymanewrował bramkarza, ale trafił w jednego z trzech obrońców, którzy rozpaczliwie zasłaniali własnymi ciałami światło bramki. Idący z odsieczą Kamil Kierczak dopuścił się faulu, za który obejrzał drugą żółtą kartkę.

Gospodarze uwierzyli jeszcze mocniej, że ten mecz jest do wygrania. Ruszyli do falowego ataku. Po jednym z nich przestrzelił Adam Chrapkiewicz. Natomiast bardziej skuteczny był Mikołaj Cabak. Do siatki co prawda nie trafił, ale za to upolował rękę Jakuba Witkowskiego i tym razem to drużyna z Inwałdu dostała rzut karny. Jednak ten -jak się okazało- to jeszcze nie bramka. Michał Klęczar wyczuł Adama Chrapkiewicza i po jego strzale sparował piłkę, a wyśmienita okazja na wygraną uciekła. Bo choć nawałnica Huraganu trwała, a gdy w ślady Kamila Kierczaka poszedł Tomasz Susek jeszcze się nasiliła, to wynik nie uległ już zmianie. – Spodziewałem się trudnego meczu. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności trzeba szanować ten punkt. Przed nami cała runda wiosenna, więc jeszcze dużo się może wydarzyć – powiedział po meczu trener Burzy Roczyny Mateusz Siwiec.

Huragan Inwałd – Burza Roczyny 1:1 (1:1) 

woc Fot. Wojciech Ciomborowski

Podziel się

Audycje radiowe / Posłuchaj więcej

Skip to content