Przejdź do treści

Na Ukrainie pokazuję zdjęcia z Andrychowa

Informacje, 23 grudnia 2016 09:35

​- Przed polskim Bożym Narodzeniem robię kutię i częstuję nią moich znajomych – mówi Katarzyna Szostak, która od 24 lat mieszka w Andrychowie. – Tam, skąd pochodzę, kutia jest obowiązkowym daniem na wigilijnym stole – dodaje. Święta obchodzi skromnie, ale za to podwójnie. Pierwsze według kalendarza gregoriańskiego, jak my, pod koniec grudnia. Ale jako osoba wyznania prawosławnego, wigilię przygotowuje 6 stycznia.

Podziel się

Panią Katarzynę poznaliśmy przypadkowo, przyszła do redakcji Radia Andrychów, przekazać życzenia od koleżanki z Roczyn na niedzielny Koncert Życzeń. Zainteresował nas jej wschodni akcent. Gdy opowiedziała swoją historię, postanowiliśmy o niej napisać. A przy okazji – w tym przedświątecznym okresie – wypytaliśmy ją o andrychowsko-ukraińskie tradycje bożonarodzeniowe.

Tułaczka, szkoła i praca

Urodziła się w 1940 roku. Pierwsze lata swojego życia spędziła w Susznie koło Włodawy (dziś województwo lubelskie). Wczesne dzieciństwo, jak sama przyznaje, odebrała jej wojenna zawierucha. Wychowywała się na wsi, w rodzinie polskich rolników. 
W 1946 roku, na mocy tzw. układów republikańskich, w ramach akcji masowych przesiedleń na pograniczu polsko-ukraińskim, cała rodzina pani Katarzyny (babcia, rodzice i rodzeństwo) była zmuszona przenieść się do Kołomyji (obecnie obwód iwanofrankiwski na Ukrainie). W rozwijającym się mieście nie było szans na pracę na roli. Starali się więc, by Kołomyję opuścić. Na jesień trafili  do Bolechowa, miasta niegdyś leżącego w granicach RP. Tam też pani Katarzyna zaczęła uczęszczać do szkoły – najpierw siedmio-, później dziesięcioklasowej. 
Po szkole rozpoczęła pracę w bolechowskiej garbarni. – Moim marzeniem było jednak zdobycie wykształcenia – mówi Nowinom. – Moje koleżanki z pracy dostały się do szkoły w Kijowie. Ja nie zdałam tam egzaminów, ale udało mi się we Lwowie. Po kilku latach spędzonych w fabryce, zaczęłam się uczyć w Technikum Radioelektroniki jako technolog. Była to bardzo prestiżowa szkoła – opowiada. W ramach „odpracowania szkoły” pani Katarzyna została skierowana do pracy przy produkcji kineskopów telewizyjnych pod Moskwę. Po sześciu latach wróciła do pracy w laboratorium w fabryce w Bolechowie.

Ze Wschodu do Andrychowa

Będąc we Lwowie, pani Katarzyna kupiła podręcznik do języka polskiego. – Bardzo chciałam nauczyć się polskiego i pojechać do Polski. Przez wzgląd na rodziców, babcię, na to, że urodziłam się w Polsce. Ta książka była dla mnie jak Biblia – opowiada.
Polskę udało się odwiedzić dopiero po przemianach ustrojowych. Przyjeżdżała do Andrychowa na targ. Handlowała świeczkami i ubraniami. Tu też poznała swojego męża, Jana (zm. w 1996), z którym wzięła ślub w 1992 roku. I postanowiła tu zostać.
Pani Katarzyna przyznaje, że gdy tutaj przyjechała, była pod wielkim wrażeniem miasta. – Pamiętam te czasy, kiedy ludzie przyjeżdżali do pracy pociągiem do andrychowskich zakładów. Dzisiaj jest trochę inaczej, jest dużo sklepów. Ale Andrychów jest pięknym, kulturalnym miejscem. Podoba mi się porządek, jaki tu panuje. Porobiłam zdjęcia, nawet na cmentarzu komunalnym, i pokazuję je na Ukrainie, w Bolechowie, żeby brali przykład z naszego miasta – opowiada.

Święty czas

Pani Katarzyna wraca na Ukrainę kilka razy w roku. Odwiedza tam córkę z pierwszego małżeństwa. Ale przez te wszystkie lata wrosła w Andrychów. Chodzi do tutejszego kościoła, bo uważa, że Bóg jest jeden i nieważne, gdzie się modlimy – w cerkwi czy świątyni katolickiej. – Kiedy wnuk był mały, jeździłam na święta do Bolechowa. Ale teraz często zostaję tutaj – tłumaczy Nowinom pani Katarzyna. – Obchodzimy święta podobnie, różnice są małe. Np. w cerkwi zamiast opłatków, dostajemy pieczywo i to nim się dzielimy podczas wigilii. Ale to przecież nie ma żadnego znaczenia…
– Przed polskim Bożym Narodzeniem robię kutię i częstuję nią moich znajomych – mówi. – Tam, skąd pochodzę, kutia jest obowiązkowym daniem na wigilijnym stole – dodaje.  Święta obchodzi skromnie, ale za to podwójnie. Pierwsze według kalendarza gregoriańskiego, jak my, pod koniec grudnia. Ale jako osoba wyznania prawosławnego, wigilię przygotowuje 6 stycznia. Na tradycyjnym, ukraińskim stole w przeddzień Bożego Narodzenia powinny się znaleźć jeszcze ryba, kapusta i grzyby.

Łukasz Gieruszczak

Przepis na kutię pani Katarzyny
Składniki: 1 szklanka pszenicy bez łusek, ½ szklanki tartego maku, 10 dag orzechów, rodzynki, bakalie; miód (1-2 łyżki).
Przyrządzanie: Pszenicę namoczyć przez dwie godziny w wodzie (2 szklanki wody na jedną szklankę pszenicy), potem gotujemy ją na wolnym ogniu (ok. 30-40 min.). W osobnym pojemniku przygotowujemy mak, dodając do niego orzechy, rodzynki lub inne bakalie (np. suszony ananas). To zalewamy miodem i mieszamy.

Podziel się
Skip to content