Przejdź do treści
Reklama
Reklama

MKS Andrychów triumfuje w derbach

Sport, 22 listopada 2025 21:20

Ponad dwie godziny zaciętej batalii, zwroty akcji – tak jednym zdaniem można opisać sobotnie derbowe starcie MKS Andrychów z Kęczaninem Kęty. Co najbardziej istotne, zwycięsko wyszli z niego podopieczni Macieja Fijałka, inkasując przy tym -co równie ważne- komplet punktów.

Na treningach przez cały tydzień wyglądamy bardzo dobrze, ale w meczach nie potrafimy tego pokazać. Wierzę, że wygramy z Kęczaninem. Czasami wystarczy jedno zwycięstwo, by się przełamać, uwierzyć w siebie. Na pewno nas na to stać – mówił tydzień temu po porażce z Avią Solar Sędziów Małopolski Maciej Fijałek, szkoleniowiec MKS Andrychów. Nie ukrywał, że w konfrontacji z Kęczaninem celem będzie zdobycie trzech punktów, a zatem sięgnięcie po wygraną 3:0 lub 3:1. Wystarczył jednak pierwszy set sobotniego spotkania i margines błędu przestał istnieć, gdyż to drużyna dowodzona przez Grzegorza Krystkiewicza, niesiona do boju żywiołowym dopingiem kibiców, wygrała pierwszego seta 25:22.

Po zmianie stron wciąż ton rywalizacji nadawali goście, obejmując dwupunktowe prowadzenie (7:5, 8:6 dla Kęczanina). I wówczas po raz pierwszy siatkarze znad Wieprzówki pokazali, że drzemie w nich duży potencjał. W dwóch ustawieniach zdobyli sześć punktów i mieli już trzy „oczka” przewagi (12:9 dla MKS). Cóż jednak z tego, skoro po chwili było już 14:13, ale dla Kęczanina! I gdy wydawało się, że kęczanie złapali wiatr w żagle, nagle w ekipie MKS zafunkcjonował blok, który do tej pory rywale skutecznie mijali lub obijali. Przy jego dużym udziale, ale i dobrej zagrywce, zdobyli pięć punktów z rzędu i wyrównanie strat było na wyciągnięcie ręki. Rywale zdołali jeszcze zdobyć 16. punkt, by ponownie stracić… pięć. Pierwszego setbola obronili, ale na więcej już nie było ich stać.

Jeżeli ktoś myślał, że andrychowianie wrócili na właściwe tory, to szybko mógł stracić nadzieję, bo trzeci set zaczął się od prowadzenia gości 5:1! Kęczanie nie zdołali jednak utrzymać swojej gry na wysokim poziomie i w mgnieniu oka na tablicy wyników pojawił się remis 6:6, a po chwili MKS objął nawet prowadzenie (9:8, 10:9, 11:10). Jednak przed decydującą częścią seta to Kęczanin był zdecydowanie bliżej triumfu w tej partii. Wygrywał już 19:16, by w jednym ustawieniu z nawiązką stracić całą przewagę (20:19 MKS). W końcówce więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Macieja Fijałka, a seta zakończył asem serwisowym Maciej Baran. – Koncentracja. Napędzamy się po każdej akcji – mobilizował kolegów w przerwie między setami Jakub Popardowski.

Czwarta odsłona derbów ponownie trzymała kibiców w napięciu. Na trybunach trwała rywalizacja pomiędzy kibicami obu ekip, którzy wyposażeni w bębny sprawiali, że hala przy andrychowskim liceum dosłownie odlatywała. Początek seta przyniosła nieustanną zmianę nastrojów, bo szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Jednak to Kęczanin jako pierwszy wypracował sobie nieco większą przewagę (11:9, 12:10, 13:11). Andrychowianie odrobili stratę (15:15), by po chwili ponownie musieć gonić wynik (17:15, 18:16 dla Kęcznina). I znowu dopadli rywali, ale tym razem poszli za ciosem i popisowo rozegrali ostatnie piłki seta i całego meczu, zwyciężając 25:20.

Tytuł najlepszego zawodnika meczu powędrował do Macieja Barana.

MKS Andrychów – Kęczanin Kęty 3:1 (22:25, 25:17, 25:23, 25:22)

woc Fot. Wojciech Ciomborowski

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści