W środę w zaległym meczu MKS Andrychów miał zagrać z TKS Tychy, ale na prośbę rywali zawody zostały przełożone na inny termin. – Początkowo spotkanie zostało przełożone na nasz wniosek. Zatem teraz nie mogliśmy nie przestać na prośbę tyszan, którzy zmagają się z kłopotami zdrowotnymi – mówi Maciej Fijałek, trener MKS Andrychów.
Już pierwszy set wczorajszego meczu pokazał, że rzeszowianie nie przyjechali do Andrychowa na wycieczkę. Lepiej weszli w spotkanie i to gospodarze musieli gonić wynik (8:6 dla rzeszowian). Zryw gospodarzy pozwolił im objąć prowadzenie 17:12, ale już po kilku minutach na tablicy wyników był remi 19:19. Tym razem podopieczni Macieja Fijałka zdołali zachować zimną krew i w zapisali końcówkę seta na swoją korzyść.
W drugiej odsłonie także długo na niewielkim prowadzeniu byli rzeszowianie, ale tym razem to oni z czasem zyskali większą przewagę (16:11), by ją w mgnieniu oka roztrwonić (18:18). Na tym jednak popisy miejscowych się skończyły i ich licznik zatrzymał się na 21 punktach.
W najbardziej zaciętym trzecim secie prowadzenie zmieniało się raz po raz. Finalnie jednak górą byli andrychowianie, którzy z sobie wiadomego powodu w partii czwartej byli zupełnie bezradni. Popełniali proste błędy i o losach wygranej zadecydował tie-break, co już oznaczało, że MKS nie wygra meczu za 3 punkty. Kilkanaście minut później zdobycz skurczyła się z dwóch do jednego oczka, bo to przyjezdni zwyciężyli, pomimo tego, że… MKS prowadził już 10:6. MVP spotkania wybrany został wychowanek andrychowskiego klubu, ale grający po przeciwnej stronie siatki – Maksymilian Łysoń.
Porażka spowodowała, że andrychowianie znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Zajmują przedostatnie miejsce z dorobkiem siedmiu punktów. Tracą dwa do rzeszowian oraz trzy do Kęczanina, AZS AGH Kraków i Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Aby w przyszłym sezonie nie rywalizować na szczeblu wojewódzkim podopieczni Macieja Fijałka w rundzie rewanżowej muszą bezwzględnie wygrać bezpośrednie starcia z zespołami, które jak jego bronią się przed degradacją.
MKS Andrychów – 2:3 (25:22, 21:25, 25:23, 17:25, 17:19)
woc








