Przejdź do treści

Mistrz malarstwa Kazimierz Jończy… Odszedł na wieczny plener

Kultura, 22 czerwca 2022 09:36

Niewielu twórców, którzy mogli pochwalić się ponad siedemdziesięcioletnim stażem działalności – tworzyło, tworzy lub będzie tworzyć w naszej małej ojczyźnie…

„Pierwszym promotorem mojego malowania był Rudolf Pietras – znany andrychowski malarz. Miałem wtedy 18 lat.” Wśród wspomnień tamtych czasów przewijały się wizyty w pierwszym działającym ksero w Andrychowskiej Fabryce Maszyn, gdzie pracował jego Mistrz i zachęcał go do rozwijania pasji. Zostało mu po nim dużo rysunków, z których na swoich obrazach olejnych, akwarelach i grafikach cierpliwie odtwarzał stare, nieistniejące już budynki i miejsca Andrychowszczyzny.

Urodził się 19 stycznia 1932 roku w Andrychowie. Przez wiele lat pracował w Wytwórni Silników Wysokoprężnych „Andoria” jako plastyk zdobnik. Był lokalnym Patriotą przez wielkie P i malarzem z pasją, potrafiącym obserwować rzeczywistość i wsłuchiwać się w głosy przeszłości. Wśród społecznych aktywności można m.in. wyróżnić jego działania na rzecz Towarzystwa Miłośników Andrychowa. Dzielił się swoją wiedzą i pasją, zwłaszcza z młodzieżą szkolną. Podczas spotkań roztaczał przed słuchaczami dziesiątki barwnych historii, przekonując do potrzeby szukania własnych artystycznych pasji i życiowych wyzwań. Zauroczyło go połączenie światów działalności człowieka i otaczającej, wszechobecnej przyrody. Jego pejzaże – doskonałe, barwne kadry zwykle łączyły się z elementami starych, odchodzących w niepamięć elementów architektury. Częścią jego twórczości były portrety – zwłaszcza najbliższych, ale też postaci historycznych i przyjaciół. Wśród akwarel pojawiały się też prace inspirowane wizytami w stadninach. Niewielu wiedziało, że część swoich przemyśleń zapisywał w formie poezji.

W często odwiedzanej przez niego Stanicy Hucuł w Sułkowicach wisi wiele jego prac. Znajduje się tam również zrealizowana wg jego projektu pamiątkowa tablica IV Szwadronu Zwiadu 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich.

Każdy z nas zapamięta go na swój własny sposób. Nie był osobą szukającą popularności. Skromny, spokojny, uśmiechnięty, uczynny, pełen optymizmu, obdarzony doskonałą pamięcią i czystym spojrzeniem na otaczającą rzeczywistość, jakby chciał zapamiętać każdy, najdrobniejszy szczegół. Jego obrazy emanują spokojem i pięknem, widocznym tylko dla nielicznych. Potrafił dostrzec przemijanie i otoczyć je mgiełką kolorowego optymizmu. Swoje wizje przedstawiał w żywych, pastelowych barwach, oswajając nieuchronne zmiany, które są przecież częścią naszej egzystencji. Przedstawiał je odarte z brudu, czyste, niezaśmiecone farbą czasu. Pozostawił olbrzymi dorobek twórczy. Pełen nadziei przemycał w swoich obrazach szacunek i obowiązek pamięci o sprawach, które przeminęły. Dokumentował piękno Andrychowszczyzny, o której twierdził, że „jest tu co rysować i malować!”.

Spotykając się podczas wernisaży i wystaw – jednym z pierwszych pytań, które słyszałem od Pana Kazimierza było: Jak tam tata? Pamiętał go jako młodszego kolegę z czasów dzieciństwa, a potem wspomnień mrocznej okupacji i późniejszych lat młodości. We wspomnieniach przewijała się skocznia narciarska na Pańskiej Górze, droga do szkoły w Zagórniku, egzekucje pod Pańską Górą, niebezpieczeństwa wojny, wspomnienia pięknych miejsc i charakterystycznych budynków, które odeszły w niepamięć.

Moje lata dzieciństwa
odarte z marzeń,
bose i zimne,
lata oczu
zapatrzonych
w nieosiągalny
świat chleba,
ciastek i słodyczy.
Dziś mam wszystko
oprócz dzieciństwa.

Kazimierz Jończy „Na granicy światów”/ Andrychów 2020

Od początku uczestniczył w działaniach Grupy Twórców MY oraz życiu kulturalnym i artystycznym naszej gminy. Za swą działalność społeczną i twórczość został uhonorowany w 1988 roku Srebrnym Krzyżem Zasługi, a następnie w roku 2001 medalem „Zasłużony dla Gminy Andrychów”.

13 listopada 2013 r. – podczas obchodów przez Grupę Twórców MY jubileuszu 40-lecia – otrzymał medal „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Był wśród członków – założycieli obecnej Grupy Twórców MY, która powstała w 1973 r. z inicjatywy Marii Biel-Pająkowej. Grupa o pierwotnej nazwie Koło Twórców Amatorów w 1974 r., zmieniła nazwę na Grupę Twórców Nieprofesjonalnych „MY”, a w 1981 r. przyjęła trwającą do dnia dzisiejszego nazwę Grupa Twórców MY. Kazimierz Jończy w latach 1973 – 1997 pełnił funkcję jej prezesa.

Można było go spotkać na większości wydarzeń społecznych i kulturalnych, konkursów, plenerów, wernisaży i wystaw. Razem m.in. z burmistrzem Andrychowa Tomaszem Żakiem przecinał wstęgę Rynku Sztuki – kiedyś nowego miejsca na kulturalnej mapie gminy, zainicjowanego przez CKiW, które obecnie nadal prowadzi działalność wystawienniczą, jako Galeria Sztuk”i” (ul. Rynek 14 w Andrychowie).

Jego prace plastyczne znajdują się, m.in. w: Australii, Francji, Anglii, Kanadzie, Czechach, USA (kilka znalazło się nawet na Alasce).

Przed oczami mam jedną z jego ostatnich „aktywnych wystaw”, tę w Muzeum Historyczno-Etnograficznym w Andrychowie. Z okazji XXIV Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego miały tam pojawić się obrazy innego artysty, ale jak powiedziała Iwona Dyla – kustosz i właścicielka Muzeum – „Nie miałam serca zdjąć obrazów malowanych przez Kazia, kiedy walczy o każdy kolejny dzień życia. Jest naszym szczególnym Przyjacielem!”.

Wśród niezliczonej ilości wystaw Kazimierza Jończego szczególnie zapadła nam w pamięć wyjątkowa retrospektywa. 26 kwietnia 2019 r. Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie zaprosiło na otwarcie wystawy „Obraz i Słowo”. Przyjechał niemal cały okoliczny świat artystyczny, m.in.: koledzy i koleżanki z Grupy Twórców MY, Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej, Towarzystwa Miłośników Andrychowa, RSTK w Chełmku oraz Grupy Literackiej WYRAZ w Kętach. Przybyło mnóstwo przyjaciół artysty, twórców i wszystkich, którym nieobce, a wręcz przeciwnie – są słowa: malarstwo, poezja i kultura, aby podziwiać celność i różnorodność spostrzeżeń Pana Kazimierza.

Na płótnach, szkicach i akwarelach oraz w słowach zawartych w trzech tomikach wierszy („Pozbierane”, „Wyłuskane”, „Na granicy światów”) można było dostrzec świat spokojny, uporządkowany, życzliwy, krajobraz spokojnego przemijania, ale też trafne komentarze rzeczywistości i człowieczeństwa… Co ciekawe, wśród prac wystawionych podczas tego, szczególnego wernisażu oglądaliśmy nie tylko te, ukazujące piękno południa Polski, ale krajobrazy zupełnie różne od sinusoidalnych granic nieba i beskidzkiej ziemi. W wieku 70 lat Kazimierz Jończy odbył – jak mówił – podróż życia do Australii, gdzie przez pół roku przebywał na kontynencie jakże różnym od naszego. Wspomnienia z dalekiej Wiktorii i Nowej Południowej Walii dały mu wiele natchnienia, dystansu, inspiracji i wrażeń, o których pewnie mógłby opowiadać przez wiele miesięcy! A gawędziarzem był znakomitym! Pamiętamy wernisaż, podczas którego dzielił się tymi wspomnieniami. Świat jadowitych węży i pająków, dzikich kotów, niewyobrażalnego skwaru … równoważyła ogromna życzliwość ludzi, najpiękniejsze w życiu urodziny, zaklinacz koni i wiele niezapomnianych historii przeżytych i zasłyszanych na ziemi Aborygenów.

Podczas wernisażu odbyła się szczególna uroczystość wręczenia Panu Kazimierzowi Jończemu przez dr Pawła Sorokę brązowego medalu „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”. Medal ten jest polskim odznaczeniem resortowym, nadawanym przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego osobom szczególnie wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej lub ochronie kultury i dziedzictwa narodowego!

Słowo wstępne wygłosiła wtedy Maria Biel-Pająkowa, założycielka i inspiratorka powstania Grupy Twórców MY. W zaproszeniu na wystawę mogliśmy wtedy przeczytać:

To oczywiście nie jest pierwsza wystawa prac Kazimierza Jończego, ani zapewne nie ostatnia – przez wiele lat uprawiania twórczości plastycznej prezentował swoje malarstwo na ponad 150 wystawach zbiorowych i około 15 indywidualnych – w kraju i poza jego granicami. A jednak ta ekspozycja znacznie się różni od poprzednich. Po pierwsze ma charakter retrospektywny – artysta prezentuje swoje obrazy od powstałych najwcześniej po współczesne (wcześniej dobierane były tematycznie bądź pochodziły z mniej więcej kilkunastu ostatnich miesięcy). Druga różnica polega na tym, że tym razem Obrazowi towarzyszy Słowo. Większość andrychowian „od zawsze” znała Kazimierza Jończego jako malarza – wrażliwego pejzażystę, subtelnego portrecistę, świetnie radzącego sobie tak z malarstwem olejnym, jak i rysunkiem czy akwarelą. Bliżej z nim obcujący wiedzieli także, że nie stroni od działalności społecznej – blisko ćwierć wieku prezesował Grupie Twórców „My”, której był też współzałożycielem, działał w Towarzystwie Miłośników Andrychowa i Robotniczym Stowarzyszeniu Twórców Kultury, pomagał (razem z Adamem Hyzińskim) w przygotowaniu oferty wystawienniczej Muzeum Historyczno-Etnograficznego Edwarda Wincentego Szlagora, chętnie przyjmował zaproszenia na spotkania w szkołach. Podsumowując: niewiele było w Andrychowie miejsc i okazji, by nie zaznaczył w nich swej obecności, nie objął życzliwością, ale chyba wszyscy byli zaskoczeni, kiedy rok temu wzięli do ręki pierwszy tomik poezji Jończego, a później drugi. Zbiorek zatytułowany „Pozbierane” zawierał wiersze pisane przez całe jego dorosłe życie, w następującym po nim tomiku „Wyłuskane”, autor do utworów powstałych niedawno dołączył okruchy wspomnień z dzieciństwa i wczesnej młodości. Oba są jakby odzwierciedleniem idei tej wystawy – podsumowania dorobku, samooceny… Wszak w jednym ze swych wierszy Jończy pisze: Mam swój mikroświat/ do którego nikt nie zagląda/ otulony nocą/ mogę pisać/ co serce dyktuje/ nie pragnę ornamentyki słów/ piszę z potrzeby dania sobie poczucia człowieczeństwa … Obrazy Jończego w większości emanują ciepłem, świeżością barw. W poezji raczej przeważa szarość, jednak nie jest ona wyrazem bólu przemijania – andrychowski Artysta nadal jest pełen radości życia i twórczej weny, ale po iluś latach każdego dosięga taki „smutek jesieni”: ubywa spontaniczności, przybywa nostalgii, uczucia nabierają odcieni, a myśli wagi… Niech nasza obecność na wernisażu tej wystawy będzie dla Kazimierza Jończego dowodem naszej dla Niego przyjaźni i uznania dla ponad 70-letniej pracy twórczej wykonywanej nie tylko z potrzeby własnego rozwoju, ale również dla rodzinnego Andrychowa.

Maria Biel-Pająkowa

Mówił wtedy: „Rozglądam się po sali i widzę samych moich przyjaciół! Bardzo dziękuję Wam za to, że przyszliście!” – dziękował, nie ukrywając wzruszenia. Wtedy, przy dźwiękach Miejskiej Orkiestry Dętej Andropol Andrychów odśpiewaliśmy Panu Kazimierzowi gorące „Sto Lat”!

Ze ścian docierały do nas słowa Jego wierszy:

Marzyłem kiedyś
o dalekich podróżach
o wyspach nie odkrytych
śnił mi się
Krzyż Południa

Ognisko w buszu
głowy uniesione
palce wskazują
Jest tam
w pyle gwiezdnym
jaśniejący.
Spełnione marzenie.

Kazimierz Jończy / Australia 2001

Niestety. Największy z Mistrzów wezwał go na wieczny plener… „Jest tam, w pyle gwiezdnym, jaśniejący”. Tu, z nami spełniał przez 90 lat swe marzenia…

Kazimierz Jończy

Ceremonia pogrzebowa Ś.P. Kazimierza Jończego odbędzie się w środę (22 czerwca 2022 r.) o 15.00 na cmentarzu komunalnym w Andrychowie.

Jarosław Skupień

Podziel się
Skip to content