Przejdź do treści
Reklama
Reklama

„Miejsca nienazwane” Waldemara Rudyka – między obiektem a wyobraźnią

Kultura, 17 kwietnia 2026 21:54

Dzisiejszego wieczoru w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie odbył się wernisaż obiektów malarskich Waldemara Rudyka pt. „Miejsca nienazwane”, zorganizowany przez Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie. Wydarzenie zgromadziło licznie przybyłych gości zainteresowanych współczesnymi formami sztuki wizualnej.

Na otwarciu obecni byli przedstawiciele andrychowskiego samorządu i Rady Miejskiej, członkowie grup i stowarzyszeń artystycznych, a także przyjaciele i rodzina artysty oraz miłośnicy lokalnej sztuki.
Ogromnie się cieszę, że wielki artyzm zawitał do Andrychowa… W dzisiejszych czasach chcemy mieć szybko, oczywiście, tu i teraz. Pan Waldemar w swoich dziełach nie tylko zmusza do myślenia, pobudza wyobraźnie, ale również sprawia, że odbiorca, oglądając wystawę widzi zupełnie co innego… Gratuluję wystawy i życzę sukcesów.” – mówiła na otwarciu Burmistrz Andrychowa Beata Smolec wręczając artyście wyjątkową grafikę z wieżą ciśnień w Andrychowie oraz Monografię Andrychowa i drobne upominki.

Kilka słów uznania dla autora padło również z ust przedstawicieli przyjaciół-artystów z Chełmka i Andrychowa. „Chełmek i Andrychów wiąże wieloletnia przyjaźń artystyczna, która wspaniale się objawia właśnie w takim działaniu środowiska artystycznego. Są to fantastyczne przykłady, które można w skali naszego kraju pokazywać, jako przykłady dobrych praktyk czy relacji między ludźmi, których łączy szuka. A sztuka to jest ostatnie poletko wolności. Wszystkim tego życzę i serdecznie dziękuję!” – dodał z uznaniem Waldemar Rudyk.

Ekspozycja w MDK prezentuje instalacje i obiekty malarskie Waldemara Rudyka, w których drewno oraz materiały industrialne zostają zestawione w abstrakcyjne, niemal archeologiczne pejzaże. Artysta podejmuje w nich temat przemiany natury w kulturę, a także pamięci miejsc – tych istniejących, ale „nienazwanych”, wymykających się jednoznacznym definicjom. Jak podkreśla sam autor, prezentowane w Andrychowie prace są efektem wieloletnich poszukiwań w obszarze materii i kulturowych odniesień. Wskazuje również na istotną rolę eseju Joanny Oparek „Miejsca nienazwane”, który – jego zdaniem – trafnie opisuje kierunek tych artystycznych rozważań.

Jak podkreśliła Joanna Amrozi podczas otwarcia: „Dzisiejszy poranek należał do teatru, natomiast wieczór poświęcony jest sztukom wizualnym”. Można powiedzieć, że uczestniczyliśmy w swoistym performansie, ponieważ wystawa Waldemara Rudyka nieprzypadkowo towarzyszy tegorocznej edycji Wiosny w Teatrze”. Wieczór przebiegł w niezwykle przyjaznej atmosferze. Osoby, które nie mogły wziąć udziału w otwarciu wystawy Waldemara Rudyka, mają jeszcze szansę zobaczyć ją do 20 maja.

Gorąco polecamy również przybycie na trwający do niedzieli Festiwal w Andrychowie, świetnie spektakle które można oglądać bezpłatnie! Program znajdziecie TUTAJ >>!

Waldemar Rudyk, urodzony w Szczekocinach, jest artystą sztuk wizualnych i animatorem kultury. Ukończył Wydział Pedagogiczno-Artystyczny Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, gdzie w 1985 roku obronił dyplom z malarstwa w pracowni doc. Zenona Moskwy. Tworzy w obszarze rysunku, malarstwa, obiektu, książki artystycznej oraz instalacji i działań w przestrzeni publicznej. Jest także inicjatorem projektów artystycznych z dziećmi i młodzieżą. Przez wiele lat kierował Miejskim Ośrodkiem Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku. Ma na koncie kilkadziesiąt wystaw indywidualnych oraz udział w ponad trzystu wystawach zbiorowych, akcjach i działaniach artystycznych w kraju i za granicą.

Wystawie towarzyszy folder, który stanowi uzupełnienie ekspozycji i pozwala lepiej wejść w kontekst prezentowanych prac.


Miejsca nienazwane
Prace Waldemara Rudyka to przejmujący i oryginalny przykład transformacji natury w sferę kultury, swoisty traktat o cywilizacji. Drewno wykorzystywane w instalacjach, które artysta umiejscawia na wolnym powietrzu nie jest tu jedynie materiałem. To raczej sam materiał staje się równoprawnym środkiem wyrazu. Artystyczna wyobraźnia nadaje mu swobodne i pełne znaczeń formy, ale samo drewno także niesie w sobie przekaz. Materiał zaczerpnięty ze świata natury powraca do tego świata jako dzieło sztuki i na nowo wrasta w krajobraz, ukorzenia się w nim wraz z nową symboliką, zgodnie z intencją twórcy. Może intencje przyrody i człowieka spotykają się w tych dziełach, po to, by światy rozłączone na powrót stały się jednym światem. W pracach Waldemara Rudyka, które przypominają obrazy – są obrazami i zarazem nimi nie są – drewniana deska staje się nośnikiem dla innego materiału, o industrialnym pochodzeniu. Przerdzewiałe blachy, pręty i nity o charakterze przemysłowych odpadów, nakładane na drewno warstwami tworzą abstrakcyjne pejzaże. Faktury i kolory tych korodujących lub pokrytych resztkami lakieru blach dobierane są na zasadzie malarskiej. Są powidokami miejsc i wizualizacjami stanów emocjonalnych. Może niektóre z nich to rodzaj epitafium dla świata natury pochłanianego i przetwarzanego przez cywilizację. Epitafium nieco ironicznego, bo przecież to, co było przemysłowym wytworem, znowu staje się surowcem zaczerpniętym z ziemi – z porastających ja wysypisk i fabrycznych cmentarzysk. „Deski” Rudyka nazywano już współczesnymi ikonami, co stanowi próbę opisu formy, ale zwraca także uwagę na metafizyczny wymiar jego prac. Czasami te drewniane tła stają się symbolicznymi kartkami papieru, a ten przecież z drewna powstaje. Na takim „papierze”, który jest tu jedynie potencjalnością artysta umieszcza zasugerowane tylko wersy nienapisanych nigdy poematów. Czasami wmontowuje w obraz fragmenty rzeczywistych wierszy i zapisków, wyblakłe urywki lub pojedyncze zdania. Ledwo czytelne odręczne pismo tych „szarych wierszy” przywodzi na myśl historię jako wielki, choć niewypowiedziany temat tej twórczości. Zmienne stany natury i kultury są przecież podszyte historią – ona wyziera z pejzaży i widoków miast powstałych na dawnych siedliskach. Poezja, na którą artysta wskazuje poprzez tytuły wybranych prac, także jest zapisem przemiany. Jest transformacją utraconych widoków i relacji w stany emocjonalne i refleksje, dla których wciąż szukamy nowych „właściwych słów”. Ta właśnie transformacja materiałów i znaczeń pochodzących z rożnych porządków wydaje się najbardziej rozpoznawalną cechą twórczości Waldemara Rudyka. Odwieczny cykl natury i skompromitowany duch dziejów splatają się w opowieść o staraniach i złudzeniach współczesnego człowieka. Polna ścieżka staje się poetyckim, czułym synonimem podroży egzystencjalnej, która prowadzi nas do nienazwanych miejsc.

Joanna Oparek

p Fot. Anna Płonka

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści