Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Krzysztof Wądrzyk wraca na ławkę trenerską Beskidu

Sport, 28 czerwca 2016 18:14

Drużyna seniorów Beskidu Andrychów, która za półtora miesiąca rozpocznie rozgrywki IV ligi Małopolski zachodniej, ma nowego szkoleniowca. Na ławkę trenerską powrócił dobrze znany fanom lokalnej piłki Krzysztof Wądrzyk.

Podziel się

37-letni szkoleniowiec prowadził już drużynę Beskidu od lipca 2012 roku do maja 2015 roku. Pod jego wodzą drużyna zajęła w III lidze dwukrotnie ósme miejsce. Ostatnio Wądrzyk pracował w IV-ligowym Halniaku Maków Podhalański, z którym nie udało mu się wywalczyć utrzymania.

Przed nowym-starym trenerem Beskidu trudne zadanie – budowa nowej drużyny. – Sytuacja nie jest łatwa. Trudno będzie utrzymać skład z wiosny. Na pewno porozmawiamy z chłopakami, którzy porozchodzili się gdzieś po okolicznych klubach, a w przeszłości grali w Beskidzie. Nie sprzyja nam bardzo krótki okres przygotowawczy, ale musimy zakasać rękawy i brać się do pracy. Choć czasu jest mało, nie możemy pozwolić sobie na kompletowanie zespołu z łapanki. Jestem dobrej myśli i dlatego zdecydowałem się podjąć to wyzwanie. Przed nami nowe rozdanie i nowe pomysły. Wracając do Beskidu nie mam zamiaru niczego udowadniać. Mnie też serce bolało, gdy widziałem, co przez ostatni rok działo się z drużyną i chcę pomóc w jej odbudowie – mówi Nowinom trener Krzysztof Wądrzyk.

Szkoleniowiec zaznacza, że po rozmowach z nowym zarządem widzi dobry kierunek zmian i szanse na rozwój. – Nowy zarząd z prezesem Wdowikiem na czele już pracuje, by odbudować korelacje ze sponsorami, a my musimy również zadbać o to, by odbudować wizerunek klubu. Do tego niezbędna jest dobrze funkcjonująca drużyna seniorska. Potrzeba jednak czasu i cierpliwości, bo wszystko budujemy praktycznie od zera. Beskid nie jest klubem, do którego łatwo namówić zawodników, ale plusem jest na pewno stabilność finansowa – mówi.

Przez ostatnie kilka miesięcy Krzysztof Wądrzyk na własnej skórze mógł przekonać się o sile IV ligi Małopolski zachodniej. – Dzięki pracy w Makowie wyniosłem cały bagaż doświadczeń związanych z drużynami IV ligi. W tych zespołach występuje bardzo wielu zawodników ogranych na wyższych szczeblach – w każdej drużynie przynajmniej 5-6 graczy z powodzeniem mogłoby grać wyżej. Poziom IV ligi podniósł się znacząco względem tego, gdy prowadziłem na tym szczeblu Iskrę Klecza. Teraz dodatkowo pojawią się silne zespoły Hutnika, rezerwy Cracovii czy beniaminek Unia Oświęcim, który zapowiedział, że szybko chce się piąć dalej w górę. Utrzymały się dobre zespoły takie jak Skawina, Klecza czy Jaśkowice, naszpikowane doświadczonymi graczami – analizuje szkoleniowiec.

Każdy by chciał, aby Beskid wystartował w IV lidze z przytupem, ale na początku będzie ciężko. Sytuacja jest naprawdę trudna, ale jestem dobrej myśli. Zakasujemy rękawy i bierzemy się do pracy – kończy trener Krzysztof Wądrzyk.

Początek rundy jesiennej IV ligi zaplanowano na 6 sierpnia.

(gs)

Podziel się
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Skip to content