Przejdź do treści

Koniec reklamowego chaosu

Informacje, 01 września 2016 11:23

Jeśli na twojej posesji, albo na domu czy ogrodzeniu wisi nieaktualna lub zniszczona i nieczytelna reklama, to spodziewaj się wizyty strażników miejskich. Właśnie rozpoczęli akcję „Moje miasto”, która ma oczyścić Andrychów z reklamowych śmieci.

Podziel się

Akcja Straży Miejskiej już trwa, choć jeszcze nie odwiedzają właścicieli reklamowych bubli. Na razie pochodzili i pojeździli po całej gminie i zinwentaryzowali te banery reklamowe, które pójdą na pierwszy odstrzał. Jak powiedział nam komendant Straży Miejskiej Krzysztof  Tokarz, strażnicy doliczyli się 40 oszpecających miasto banerów. 
O Akcji strażników mówiła też w Radio Andrychów strażniczka Elżbieta Drzazga: Chodzi nam o poprawę estetyki naszej wspólnej, miejskiej przestrzeni – mówi pani Ela. – Nasz akcja nawiązuje do tak zwanej ustawy krajobrazowej, którą w 2015 r. podpisał prezydent Komorowski. 
Ustawa, o której wspomina Elżbieta Drzazga zobowiązuje samorządy do uporządkowania przestrzeni miast i sołectw i zapanowania nad reklamowym chaosem. To że ten chaos istnieje nie trzeba nikogo przekonywać, bo wszyscy to wokół nas widzimy. Reklamy zasłaniają czasem całe budynki, ograniczają widoczność na ulicach i drogach, wprowadzają taki wizualny bałagan, który nie tylko szpeci miasta, ale może nawet rozpraszać kierowców i mieć wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Tak naprawdę nikt nad tym do tej pory nie panował i w kwestii umieszczania reklam na budynkach i przy drogach panowała całkowita samowolka. Nasze miasta zamieniały się chińskie dzielnice, w których pod grubej warstwy reklamowej pstrokacizny nie widać domów, czasem całkiem ładnej architektury.
Zgodnie z ustawą krajobrazową samorządy będą musiały opracować własne plany w kwestii uporządkowania reklamowego chaosu. A rady gmin podejmą uchwały w tej kwestii. Niektóre miasta, zwłaszcza te duże już wzięły się za estetyzację swojej przestrzeni, bo zobaczyły, że reklamowy bałagan odstręcza np. turystów. Czym bowiem różnią się miasta, w których niczego nie widać spod grubej warstwy banerów? Kraków już podjął i wdrożył stosowne uchwały, które mają uratować miejski pejzaż. Podobnie od kilku lat jest też w Sandomierzu, ale i w coraz większej liczbie innych polskich miast. Przyjdzie czas i na Andrychów.
Na razie mamy akcję Straży Miejskiej pod hasłem „Moje miasto” i jest ona pierwszym krokiem w stronę uporządkowania naszej miejskiej przestrzeni oraz całego reklamowego krajobrazu. Na początek strażnicy chcą się rozprawić z tym, co nieaktualne, zniszczone, nieczytelne i co np. zasłania widoczność na drodze. Będzie to nasze wspólne doświadczenie i lekcja, zanim Rada Miejska Andrychowa ustanowi własne miejscowe prawo regulujące zasady funkcjonowania reklam w przestrzeni publicznej.
mn

Podziel się
Skip to content