Przed ostatnią kolejką liderem była Wieczysta II, która miała tyle samo punktów co Beskid, a Orzeł Ryczów tracił do nich 2 punkty. Andrychowianie ustępowali Krakowianom gorszym bilansem meczów bezpośrednich. Dlatego potrzebowali dziś wygranej z Dalinem Myślenice, ale jednocześnie Krakowianie musieli zgubić punkty w wyjazdowym starciu z Kalwarianką.
Mecz z Dalinem zaczął się dla Beskidu wybornie. Po rzucie wolnym, w polu karnym obrońcami zakręcił Adrian Surówka, a dorzuconą przez niego piłkę głową do siatki posłał Artur Mizera. W tym momencie Andrychowianie byli III-ligowcami. Potem co prawda dwukrotnie musiał wykazać się Dawid Wolanin, lecz do gospodarze dyktowali warunki gry. Jednak brakowało im skuteczności i szczęścia. W 13 min. z linii pola karnego płaskim strzałem popisał się Szymon Wróblewski, ale trafił w słupek. Chwilę później obrońcy z Myślenic podali piłkę pod nogi Patryka Matyska, który nieoczekiwanie stanął oko w oko z bramkarzem i przymierzył… prosto w niego.
Za tą nieskuteczność miejscowych mógł skarcić Kacper Myszogląd, ale z metra chybił. W odpowiedzi do przewrotki pięknie złożył się Adrian Surówka, ale bez powodzenia. Po wrzutce Norberta Klimczyńskiego z najbliższej odległości trafił w poprzeczkę! Natomiast Dawida Nagiego zatrzymał Szymon Tokarz, popisując się instynktowną obroną. W 40 min. oblężenie myślenickiej bramki przyniosło efekt Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Dawida Hałata. Huknął bez zastanowienia i futbolówka ocierając się jeszcze o nogi jednego z defensorów zatrzepotała w siatce! A w Kalwarii nadal był bezbramkowy remis (choć gospodarze zmarnowali dwie wyborne okazje bramkowe), który premiował Beskid.
Tuż po zmian stron Beskid mógł zamknąć mecz, ale ponownie Adrian Surówka z najbliższej odległości trafił tylko w poprzeczkę, choć tym razem -jak się wydaje- z wydatną pomocą Tokarza. I w tym momencie zaczęły się problemy Bekidu, który dalej przeważał, ale rywale groźnie kontrowali i w 56 min. po rzucie rożnym i zamieszaniu podbramkowym Piotr Wójtowicz zdobył gola kontaktowego. Równolegle Kalwarianka straciła Jakuba Bąka, który ujrzał drugą żółtą kartkę i został odesłany do szatni. Gospodarze dzielnie się bronili, ale w 72 min. Tobiasz Mras otworzył wynik i bramy III ligi dla Wieczystej II.
Beskid nie oglądał się na to co dzieje się w Kalwarii, bo musiał pilnować wyniku, by nie dać się wyprzedzić Orłowi Ryczów, który objął prowadzenie z rezerwami niepołomickiej Puszczy. Jednak Norbert Klimczyński nie trafił w światło bramki, a i Bartłomiej Ostafin tylko w boczną siatkę. No i stało się. Nadeszła 83 min. i Michał Śląski doprowadził do remisu! To jeszcze w tym momencie niczego nie zmieniało. Tyle tylko, że chwilę później Eryk Ceglarz (były zawodnik Beskidu) pokonał bramkarza Wieczystej II i grająca w osłabieniu Kalwrianka wyrównała.
Andrychowianie do końca próbowali odzyskać prowadzenie, które dałoby im bezpośredni awans, ale bez powodzenia. I gdy nad stadionem przy ul. Kościuszki rozległ się gwizdek kończący mecz u jednych pojawiły się łzy, u innych niecenzuralne słowa, a i kilka bidonów zostało nerwowo ciśniętych. Każdy zdawał sobie sprawę, że Kalwarianka pomogła, a to piłkarze Beskidu sami wypuścili bezpośredni awans z rąk. Przed nimi środowe spotkanie z Lewartem Lubartów (wicemistrz IV ligi). Zwycięzca tego spotkania w finale barażu podejmie w sobotę lub niedzielę triumfatora drugiego półfinału. W nim Izolator Boguchwała (wicemistrz IV ligi podkarpackiej) zagra z Moravią Morawica (wicemistrz IV ligi świętokrzyskiej).
Beskid Andrychów – Dalin Myślenice 2:2 (2:0)
woc fot. Wojciech Ciomborowski







