Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Hustlerzy Andrychów wrócili z dalekiej podróży

Sport, 19 października 2025 11:33

Sobotni mecz w Bielskiej Lidze Koszykówki pomiędzy Hustlerami Andrychów a Grim Reapers nie był spotkaniem dla kibiców o słabych nerwach. Andrychowianie, którzy przez 30 minut spisywali się słabo, ponownie udowodnili, że niemożliwe dla nich nie istnieje.

Po niedawnej porażce 73:81 z Bystrą Beasts andrychowianie nie chcieli pozwolić sobie na kolejne niepowodzenie. Tymczasem do starcia z zawsze mocnymi Ponurymi Żniwiarzami, jak tłumaczy się nazwę Grim Reapers, przystąpili bez podstawowego rozgrywającego i zarazem czołowego strzelca – Bartosza Sierpa. Początkowo rywale jeszcze nie potrafili wykorzystywać braku kapitana Hustlerów. Owszem, prowadzili, ale różnicą, którą można było zniwelować jednym celnym rzutem. Ostatnie 3,5 minuty pierwszej kwarty zagrali jednak znakomicie i wypracowali 14-punktowe prowadzenie, które w drugiej kwarcie urosło nawet do 26 punktów! Finalnie do przerwy Hustlerzy tracili do rywali 20 punktów, a zatem nadal drużyny dzieliła przepaść. – Żniwiarze narzucili tempo, którego nie potrafiliśmy wytrzymać. Podobnie było w niedawnym meczu i kilku innych z udziałem naszych ekip. Im wpadało wszystko, a my rozgrywaliśmy piłkę całkiem dobrze, ale nie siedziało. Największym problemem była defensywa. W pierwszych dwóch odsłonach i na początku trzeciej kwarty nic nam nie wychodziło – komentuje grający trener Łukasz Majewski.

W trzeciej kwarcie Hustlerzy postawili wszystko na jedną kartę, choć z pozoru wydawało się, że zdecydowano się dać pograć wszystkim. Młody Wiktor Majewski napędzał atak za atakiem, dużą mądrością wykazywał się w swoich poczynaniach Bartosz Sabała, punktować mocno zaczął Patryk Maryon, a mur pod andrychowskim koszem postawili Krzysztof Szumowski z Łukaszem Majewskim, notując osiem przechwytów i pięć bloków. W efekcie wynosząca przed IV kwartą 19 punktów przewaga Żniwiarzy zaczęła błyskawicznie topnieć. Po niespełna dwóch minutach zostało z niej 12 punktów, a na 3,5 minuty przed końcową syreną Hustlerzy zbliżyli się do rywali na sześć punktów. Pomogły kolejne dobre zmiany – Wiktora Majewskiego zmienił Wiktor Woźniak, a Łukasza Majewskiego Kamil Koch.

Gdy na nieco ponad dwie minuty przed końcem starcia Grim Reapers mieli już tylko cztery „oczka” przewagi, stało się jasne, że Hustlerzy kolejny raz zgotowali sobie, kibicom i rywalom horror. Minęło kilkadziesiąt sekund i było już 62:62. – Czas. Precyzyjnie rozpisana zagrywka pod styl obrony rywali. Patryk trafia niczym Paxson w finale Bulls kontra Suns. To były epickie finały i epicki był ten rzut Patryka, jak i dyscyplina w ataku w tej właśnie jednej akcji – dzieli się wrażeniami Łukasz Majewski.

Gdy boiskowy zegar wskazywał 18,8 sekundy, Hustlerzy po raz pierwszy w tym starciu wyszli na prowadzenie i już go nie wypuścili, a nawet je powiększyli. – Mecz był trudny, ale udało się wygrać. Były problemy techniczne, ale nie było momentu, że ktoś spuścił głowę i się poddał. Ja wiedziałem, że z minus 26 da się wygrać mecz. Nie tak dawno udało nam się wyciągnąć podobny z minus 30, także takie rzeczy matematycznie są możliwe. No i potem takie zwycięstwo daje czasem radość zbliżoną do wygranej o medal czy jakiś puchar. To są takie sprawdziany dla każdego z nas. Dziś zdaliśmy na szóstkę – komentuje mecz podkoszowy Hustlerów.

Hustlerzy Andrychów – Grim Reapers 67:63 (9:23, 15:21, 17:16, 26:3)
Hustlerzy: Jarosz (6 pkt., 8 zb., 1 as.), Koch (9 pkt., 6 zb., 1 as., 1 prz.), Ł. Majewski (7 zb., 4 prz., 3 bl.), W. Majewski (7 pkt. 1×3, 2 zb., 1 as.), Maryon (15 pkt. 3×3, 3 zb., 2 as., 1 prz., 1 bl.), Sabała (4 pkt., 3 zb., 3 as.), Szumowski (8 pkt., 14 zb., 6 as., 4 prz., 2 bl.), Woźniak (18 pkt. 1×3, 1 zb., 2 as., 3 prz.).

woc

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści