Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Huragan ucichł pod Babią Górą

Sport, 08 listopada 2025 21:36

Spotkanie czternastej, przedostatniej jesiennej kolejki klasy okręgowej pomiędzy BCS Zawoja a Huraganem Inwałd nie było porywającym widowiskiem. Wyraźnie pokazało, że obie drużyny są dalekie od optymalnej formy.

Rozgrywane w iście jesiennych warunkach spotkanie lepiej zaczęli gospodarze. – W pierwszej połowie byliśmy słabsi od rywali. Zagraliśmy trochę za nisko, a przede wszystkim nie zbieraliśmy drugich piłek, co czynili zawojanie – mówi Wojciech Dybał, trener Huraganu Inwałd. Jego zespół w tej części gry oddał dwa strzały – Jakub Skrzypczak posłał piłkę nad poprzeczką, a Wojciech Stuglik nawet trafił do siatki, lecz arbiter odgwizdał spalonego. Podopieczni Jacka Kudzi, choć mieli więcej z gry, również nie stworzyli sobie wielu sytuacji. Najbliższy zdobycia gola był Eryk Wróblewski, który kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego, ale jeszcze bardziej spektakularną interwencją popisał się Antoni Chwierut.

W przerwie sobie porozmawialiśmy. Było nadal 0:0. Chcieliśmy zacząć spokojnie, ale szybko plan się posypał – mówi szkoleniowiec Huraganu. W 49. minucie na lewym skrzydle napędził się Dawid Bartyzel, ściął w pole karne, a następnie wycofał piłkę do Bartłomieja Ficka, który strzelił bez zastanowienia z pierwszej piłki. Lecąca w światło bramki futbolówka odbiła się jeszcze od pięty jednego z zawodników. I może nie był to gol światowej urody, ale jednak BCS objął prowadzenie.

Pomijając straconą bramkę, druga połowa optycznie należała do gości, którzy sporo czasu grali w liczebnej przewadze, po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Marcin Antosiak. Tyle tylko, że w futbolu liczy się to, co w sieci – a z przewagi Huraganu niewiele wynikało. Przyjezdni posyłali kolejne piłki w pole karne, ale nic z tego nie wynikało. W 95. minucie strzelał jeszcze Wojciech Stuglik, lecz i tym razem bramkarz BCS był na posterunku.

Na pewno było to wyrównane spotkanie. Nie brakowało w nim walki, kartek, ale wynikających z determinacji obu drużyn, a nie ze złośliwości. Nie wiem, czy zasłużyliśmy na porażkę. Jednak jak ktoś otworzy internet lub weźmie gazetę do ręki, to przeczyta: Zawoja 1, Inwałd 0 – i ten fakt jest najważniejszy – mówi Wojciech Dybał.

BCS Zawoja – Huragan Inwałd 1:0 (0:0)

woc

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści