Po porażkach 0:2 z LKS Gorzów, a w szczególności 2:7 z Babią Górą Sucha Beskidzka i środową 0:5 z rezerwami Kalwarianki piłkarze Huraganu Inwałd chcieli wreszcie nie tylko zapunktować, ale i wygrać. Wszak to dopiero początek sezonu, ale ich sytuacja w ligowej tabeli zaczyna się robić mało ciekawa.
I podopieczni Wojciecha Dybała znakomicie weszli w mecz. Wywalczyli rzut rożny, po którym Oskar Kaczmarczyk mógł oddać strzał, ale dostrzegł jeszcze lepiej ustawionego Krzysztofa Mikołajka. Zatem zgranie piłki przez pierwszego z wymienionych, główka drugiego i gol!
Kwadrans później Mikołaj Cabak w swoim stylu powalczył o piłkę w środkowej części boiska. Gdy już ją odzyskał, to inteligentnie „po trójkącie” podał do Jakuba Skrzypczaka. Ten posłał prostopadłe podanie i Cabak podwyższył prowadzenie.
– Mogliśmy już przed przerwą zamknąć mecz, a już na pewno po zmianie stron – mówi Wojciech Dybał. Jeszcze w pierwszej połowie Mikołaj Cabak obsłużył podaniem Krzysztofa Mikołajka, ale ten przegrał pojedynek „sam na sam” z Marcinem Koprem. W drugiej odsłonie bramkarz gości w identycznych sytuacjach obronił kolejny strzał Mikołajka, a także uderzenia Radosława Nowaka i Bartłomieja Korygi. – Mieliśmy swoje szanse, ale też trzeba oddać, że Jan Przytuła popisał się kilkoma fenomenalnymi interwencjami, parując piłkę, czy też przenosząc ją nad poprzeczkę czy na poprzeczkę – oddaje szkoleniowiec Huraganu. Mówi między innymi o uderzeniu Marcina Kuszyka, gdy futbolówka po rękach bramkarza wylądowała na poprzeczce czy próbie Mateusza Smyraka.
W końcowych minutach wysiłek zawodników Huraganu poszedł w dużej mierze na marne. W obu bramkowych akcjach kluczową rolę odegrał Sebastian Kachel, którego dalekie podania otworzyły drogę do trafień Naroża. Najpierw futbolówka trafiła do Sebastiana Kuszyka, który skutecznie wykorzystał stworzoną sytuację, a w 94 minucie to Sebastian Kuszyk przedłużył lot piłki, zaś akcję zdobyciem wyrównującego gola sfinalizował Szymon Sułocha.
Huragan Inwałd – Naroże Juszczyn 2:2 (2:0)
woc







