Siedem zwycięstw, tyle samo porażek i jeden remis – to bilans Huraganu w rundzie jesiennej, którą inwałdzianie rozpoczęli od czterech wygranych. – Mogło być nieco lepiej. Mamy 22 punkty, a mogliśmy mieć ich 28, a nawet 30. Natomiast trzeba się raczej cieszyć z tego, że mamy to siódme miejsce, na które w mojej opinii jak najbardziej zasłużyliśmy – mówi Wojciech Dybał. Jednak od razu zaznacza, że jego drużyna potrzebuje zdobyć tyle samo punktów, aby móc się spokojnie utrzymać na tym szczeblu rozgrywkowym. Chciałby, aby ten moment nastąpił jak najszybciej i zespół mógł bawić się grą. – Niewątpliwie jest to do „zrobienia”. Chłopcy się tłumaczą, że w Zawoi, Makowie Podhalańskim czy Jawiszowicach są duże boiska i nie poradzili sobie na nich. Trzy, cztery porażki przytrafiły nam się na takich obiektach. Nie wiem zatem, na ile jest w tym prawdy, co mówią zawodnicy, ale na pewno zdobyliśmy kolejne doświadczenie i może następnym razem postaramy się zagrać inaczej – myśli głośno szkoleniowiec.
Z zajmowanej lokaty zadowolony jest również Wojciech Stuglik, który z 17 golami na koncie jest współliderem klasyfikacji strzeleckiej klasy okręgowej. – Na początku było super. Potem pojawiły się kartki, kontuzje, kilku zawodników miało zaplanowane urlopy i wkradły się porażki. Uważam jednak, że niekiedy udało nam się wygrać, gdy z przebiegu meczu na to nie zasługiwaliśmy, a innym razem było na odwrót i bilans wyszedł na zero. Stąd siódme miejsce jest satysfakcjonujące – mówi Wojciech Stuglik, który wiosną będzie starał się utrzymać skuteczność, co jest o tyle ważne, że cały zespół zdobył dotychczas 26 bramek, a zatem tylko dziewięć z nich strzelił ktoś inny niż popularny „Studio. Jego zdanie podziela Mikołaj Cabak. – Uważam, że to mogłoby pójść zdecydowanie w dwie strony, bo w niektórych meczach mieliśmy trochę niefarta, w niektórych mieliśmy trochę więcej szczęścia. No tak to wygląda. Ale uważam, że jesteśmy na zasłużonym miejscu przy naszej obecnej grze – mówi pomocnik Huraganu, którego do seniorskiej piłki wprowadził poprzedni trener inwałdzian Kamil Wołczyk. – Myślę, że mają różne podejście. Sam zamysł gry na pewno też się zmienił, bo z Kamilem gdzieś tam częściej próbowaliśmy budować typowo te akcje od tyłu. Teraz mamy troszkę inny zamysł. skupiamy się bardziej na grze z kontry. No i jak widać to działa – dzieli się spostrzeżeniami.
Bardziej krytycznie wypowiada się bramkarz Antoni Chwierut, który przed sezonem dołączył do Huraganu. – Byliśmy zaskoczeni, że plasujemy się na pozycji lidera, ale zarazem dawało nam to motywację do dalszych wygranych. Później niestety troszeczkę osłabliśmy. Ja, ale i koledzy wydaje mi się, że czujemy niedosyt, ale mimo wszystko trzeba cieszyć się z tego, co się ma, bo, bo mogło być też zdecydowanie gorzej – mówi Antoni Chwierut.
Po zakończeniu zmagań zawodnicy oficjalnie otrzymali wolne, aby mogli odpocząć od siebie. Niemniej niewielu z takiej możliwości skorzystało. Spotykali się na hali lub orliku w Andrychowie, by na luzie pograć, a przede wszystkim poruszać się. Innym razem formą aktywności była gra w tenisa stołowego. Przed świętami zawodnicy otrzymali rozpiskę biegową, aby „złapali trochę tlenu”. – Nikogo nie będę kontrolował czy zmuszał. Każdy robi to dla siebie. Myślę, że zawodnicy są na tyle rozsądni, że większość powinna ją zrealizować – mówi Wojciech Dybał, który początek oficjalnych przygotowań do rundy wiosennej wyznaczył na 12 stycznia. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu – raz na hali, raz na orliku oraz opcjonalnie w terenie. – Osobiście chciałbym, abyśmy trenowali trzy razy w tygodniu. Jeżeli mam mieć na zajęciach np. 7 osób, to lepiej zrobić treningi dwa razy i mieć na nich średnio po 15 zawodników, bo wtedy ma to sens i jest satysfakcjonujące – zauważa. Dodaje, że uzupełnieniem zajęć będą mecze kontrolne. Huragan rozpoczął je od zeszłotygodniowej wygranej 1:0 z rezerwami MKS Trzebinia, a w planach ma jeszcze „sprawdziany” z drugą drużyną Kalwarianki, Orłem Witkowice, Lachami Lachowice, Czarnymi Czarny Dunajec, a tydzień przed ligą swoją formę zweryfikuje na tle Halniaka Targanice.
Na razie trudno powiedzieć, czy do rundy rewanżowej siódma siła klasy okręgowej przystąpi w obecnym składzie. – Gramy co prawda w klasie okręgowej, ale w okolicy jesteśmy ostatnim wyborem z tego względu, że nie ma u nas finansowania – tak to ładnie nazwijmy. Nie ma i go nie będzie. Wielu woli iść grać tam, gdzie są pieniądze – mówi szkoleniowiec. Niemniej przyznaje, że dyrektor sportowy w osobie Michała Kuropatwińskiego prowadzi rozmowy z kilkoma zawodnikami, licząc, że przedłożą sportowe ambicje nad aspekt finansowy. – Już parę lat gram w tej drużynie. Atmosfera jest, z tego co słyszę, jedną z lepszych w okolicznych drużynach – rekomenduje Mikołaj Cabak.
woc Fot. Huragan Inwałd






