Mecz poprzedziła minuta ciszy. Piłkarze i kibice uczcili pamięć tragicznie zmarłego ojca trenera gospodarzy Wojciecha Dybała.
Piłkarze Huraganu, choć nie byli faworytami spotkania rozpoczęli je wybornie. Już w pierwszej akcji wywalczyli rzut rożny. Po nim jeden z defensorów Skawy tak niefortunnie wybił piłkę, że ta spadła pod nogi Grzegorza Sabudy, który otworzył wynik.
Podbudowani szybko objętym prowadzeniem Inwałdzianie wykreowali sobie jeszcze kilka dogodnych okazji bramkowych, ale nie przyniosły one zmiany rezultatu. Ten zmienił się dopiero w 30 min., ale na korzyść gości. Podobnie jak na początku zawodów Huragan, wykonywali rzut rożny. Po nim najlepiej odnalazł się Damian Rzeszutko, doprowadzając do remisu.
Po zmianie stron Huragan ponownie skutecznie zaatakował. Znakomicie do podania od Mikołajka Cabaka wyszedł pozyskany z V-ligowej Niwy Nowa Wieś Bartłomiej Koryga i nie dał bramkarzowi Skawy szans na skuteczną interwencję. Ten sam zawodnik bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego z około 20 metrów jeszcze bardziej przybliżył Huragan do awansu do II rundy. Skawa za sprawą Huberta Paździorko odpowiedziała jednym trafieniem, ale nie na więcej nie było jej stać, choć widać było w jej szeregach ogromną determinację.
Huragan Inwałd – Skawa Wadowice 3:2 (1:1)
woc






