Na gorącym parkiecie w Tychach zawsze gra się trudno. Można było zatem mieć obawy jak poradzą sobie na nim podopieczni Macieja Fijałka. Tymczasem po wyrównanym początku otwierającego seta w dalszej jego części uzyskali przewagę i utrzymali ją już do końca. W drugiej partii MKS prowadził 11:9, by po chwili przegrywać 14:16. W decydującym momencie ponownie wszedł na wysokie obroty i po raz drugi zwyciężył do 22.
W połowie trzeciej partii wydawało się, że goście postawią kropkę nad „i”. Prowadzili 11:8, 12:10, by po kilku piłkach przegrywać. Kilka udanych akcji i był już jednak remis i stało się jasne, że znowu losy partii ważyć się będą w końcówce. Tym razem skuteczniejsi w niej byli gospodarze i mecz trwała nadal.
Gdy czwarta partia zakończyła się triumfem tyszan do 18, a w tie-breaku prowadzili już 12:10 i 14:12 można było uwierzyć w prawdziwość siatkarskiego powiedzenia, że kto prowadząc 2:0 nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. Andrychowianie nie stracili nadziei. Nie tylko doprowadzili do stanu po 15, ale i przejęli inicjatywę, by finalnie zwyciężyć 21:19.
Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Karol Wesołowski (MKS Andrychów).
TKS Tychy – MKS Andrychów 2:3 (22:25, 22:25, 25:23, 25:18, 19:21)
woc







