Do zaległego meczu z Sokołem targaniczanie przystępowali po porażce w derbowej potyczce z Burzą Roczyny. Stąd nikt nie brał pod uwagę innego scenariusza, jak odniesienie wygranej, która pozwoliłaby przezimować na pozycji wicelidera z zaledwie jednym puntem straty do drużyny dowodzonej przez Patryka Sordyla.
No i spotkanie rozpoczęło się dla miejscowych wyśmienicie, gdyż już pierwsza akcja zakończyła się bramką Radosława Magiery, który ponownie urządził sobie festiwal strzelecki. Gdy w 9 min. Dawid Pytel podwyższył prowadzenie miejscowych, można było zacząć się zastanawiać czy w Targanicach padnie dziś wynik dwucyfrowy. Tymczasem to Przemysław Ramenda najpierw pokusił się o gola kontaktowego, co spotkało się z odpowiedzią ze strony Konrada Nieciąga. Tyle tylko, że w 33 min. niezawodny Ramenda ponownie trafił do siatki.
Zanim jednak zespoły zeszły na przerwę, targaniczanie pozbawili gości nadziei na korzystny wynik. Trzy minuty po golu kontaktowym na 4:2 przymierzył Radosław Magiera, a gola do szatni zdobył jeszcze Dariusz Kubik.
W drugiej połowie padło już zdecydowanie mniej bramek, choć zaczęło się obiecująco, bo w 55 min. hat-tricka skompletował Radosław Magiera. Tyle tylko, że na kolejnego gola kibice musieli czekać aż do 82 min. czyli blisko pół godziny. Wówczas chwilo rozmiary porażki zmniejszył Grzegorz Wiliński. Chwilowo, bo ostatnie słowo należało do Radosława Magiery.
Halniak Targanice – Sokół Frydrychowice 7:3 (5:2)
woc





