Domowe spotkanie z Grodem było tym z gatunku „o sześć” punktów. Bo to właśnie z zespołem z Grodziska podopieczni Marka Kudłacika rywalizowali o szóstą lokatę, a zatem ostatnią uprawniającą do udziału w barażu. Najwięcej ciekawego działo się tuż przed końcem pierwszej połowy i na początku drugiej. Goście objęli prowadzenie w 35 min. po trafieniu Karola Ryszki, a siedem minut później podwyższył je Patryk Grondalczyk.
Gronie złapały kontakt tuż przed gwizdkiem na przerwę. Akcję w środku pola zainicjował Przemysław Brańka, przeklepał z Erykiem Wróblem, a z dużą dozą szczęścia sfinalizował ją Adrian Góra. Po jego strzale piłka odbiła się od jednego z rywali i przelobowała bramkarza.
W 47 min. miejscowi wyrównali. Po wrzucie z autu i zamieszaniu podbramkowym czujnością wykazał się Eryk Wróbel. Tyle tylko, że w 65 min. Marcin Zemła dał Grodowi ponownie prowadzenie, a w 80 min. po golu Dariusza Drapy goście wygrywali już różnicą dwóch trafień. W rezultacie zdobyty w 93 min. po znakomitym uderzeniu głową gol przez Patryka Gwiżdża był już tylko na otarcie łez. – To był bardzo ważny mecz. Niestety przegrany i dla nas sezon się praktycznie skończył. Zostaje niedosyt, bo te ostatnie mecze gdzieś nam uciekły. Samo spotkanie było ciekawe, pełne dramaturgii. Wygrała drużyna lepsza fizycznie, skuteczniejsza. A u nas zostaje zadra – mówi Marek Kudłacik, trener Groni.
Przed ostatnią serią gier Gronie zajmują siódme miejsce i tracą do szóstego Grodu cztery „oczka”. Cztery punkty mniej od Zagórniczan ma Leskowic Rzyki, który jutro w zaległym spotkaniu zmierzy się w Wadowicach z rezerwami Skawy.
Gronie Zagórnik – Gród Grodzisko 3:4 (1:2)
woc






