Przejdź do treści

Gronie Zagórnik: od 3:1 do 3:6

Sport, 30 października 2022 08:39

Niespodzianką, a wręcz sensacją zapachniało w sobotnie popołudnie w Zagórniku. Skazywane na porażkę Gronie nie tylko długo dotrzymywały kroku wyżej notowanej Wiśle Łączany, ale wręcz dyktowały warunki gry! Niestety, finał był taki sam, jak w jedenastu wcześniejszych przypadkach.

Beniaminek wadowickiej A klasy w tym sezonie jeszcze nie zapunktował. Tymczasem Wisła to piąta siła ligi, która przed sobotnim meczem miała na koncie 17 punktów. Sprawa wydawała się zatem z góry przesądzona, choć trzeba pamiętać, że zagórniczanie już kilkukrotnie jako pierwsi obejmowali prowadzenie, ale nie potrafili go utrzymać.

Gdy w 17 min. Adrian Góra otworzył wynik nikt nie popadał w huraoptymizm. Tym bardziej, że już 5 minut później wyrównał Mateusz Folga. Jednak tym razem Gronie poszło nawet nie o jeden, a dwa kroki dalej i do przerwy prowadziło 3:1, gdyż w końcówce pierwszej odsłony na listę strzelców wpisali się Adrian Ficek i ponownie Adrian Góra.

Trudno powiedzieć jak potoczyłyby się losy meczu gdyby nie było przerwy. Tę lepiej spożytkowali zawodnicy Wisły. Na drugą połowę wyszli odmienieni. W ciągu zaledwie 11 minut odrobili straty (gole zdobyli Karol Górka i Mateusz Czechowski). Nie minęło dziesięć kolejnych, gdy po bramce Kacpra Budki łączanie wyszli na prowadzenie.

Sprawa wyniku pozostała jednak otwarta jeszcze bardzo długo. Dariusz Pomietło zabił mecz dopiero w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, a kilkadziesiąt sekund później ukłuł po raz drugi, co nie miało już większego znaczenia. W świat poszła wieść o dwunastej z rzędu porażce Groni, przed którymi potyczka ze Skawą Jaroszowice, która jak dotąd zdobyła 7 punktów.

Gronie Zagórnik – Wisła Łączany 3:6 (3:1)

woc Fot. Archiwum/Wojciech Ciomborowski

Podziel się

Audycje radiowe / Posłuchaj więcej

Skip to content