Spotkanie z Zaskawianką rozpoczęło się minutą ciszy. W ten sposób piłkarze obu drużyn wraz z kibicami oddali hołd zmarłemu 13 września Adamowi Fijołkowi, wieloletniemu prezesowi Ochotniczej Straży Pożarnej w Zagórniku, a prywatnie ojcu zawodnika Groni.
Po rozpoczęciu gry od razu do ataku ruszyli gospodarze, którzy chcieli jak najszybciej wykorzystać fakt, że rywale przyjechali do Zagórnika w zaledwie dziesięcioosobowym składzie. I napór błyskawicznie przyniósł efekt. W 2 min. wynik otworzył Adrian Góra, a kilkadziesiąt sekund później rezultat podwyższył Nikodem Góra.
Po około 10 minutach siły się wyrównały, bo na boisku pojawił się jedenasty Wadowiczanin, ale obrazu gry to nie zmieniło. Gronie wychodziły z atakiem za atakiem, ale długo brakowało im skuteczności. Kilka dogodnych okazji zmarnował Konrad Adamus, ale wreszcie przedarł się przez linię defensywy, położył bramkarza i z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce, a następnie zaprezentował cieszynkę znaną z lekkoatletycznych stadionów.
Chwila dekoncentracji kosztowała Gronie utratę gola. Na lewym skrzydle nie upilnowali jednego z rywali i ten strzałem w długi róg pokonał Marka Kudłacika. Wydawało się, że będzie to gol do szatni, ale o tego pokusił się Nikodem Góra, oddając piękny strzał z dystansu, po którym futbolówka wylądowała niemal w okienku wadowickiej bramki.
Po zmianie stron Zaskawianka musiała radzić sobie w dziesiątkę, bo jeden z jej zawodników doznał kontuzji, a na ławce rezerwowych nie miał zmiennika. To spowodowało, że Gronie bez większych trudności zdobyły jeszcze cztery bramki. Dublet ustrzelił Adrian Góra, a doliczając gola z pierwszej połowy skompletował ha-tricka. Ponadto po golu dołożyli Konrad Adamus i Przemysław Brońka. Tyle, że rywale odpowiedzieli dwa razy. – Mieliśmy tracić w meczu maksymalnie jednego gola, a dziś rywale strzelili nam trzy. I z tego faktu na pewno nie jestem zadowolony. Tym bardziej, że stracone gole są wynikiem naszych ewidentnych błędów – mówi Adam Janeczko, trener Groni.
Gronie Zagórnik – Zaskawianka Wadowice 8:3 (4:1)
woc








































