Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Górskie wyzwania Kajetana

Informacje, 11 kwietnia 2015 08:49

Szesnastoletni Kajetan Burzej, uczeń andrychowskiego Liceum Ogólnokształcącego, ma za sobą pierwsze wspinaczkowe sukcesy. Niedawno – częściowo w zimowych warunkach – zdobył Wielką Koronę Tatr, czyli czternaście najwyższych szczytów Karpat. Teraz zbiera pieniądze na wyprawę na Mont Blanc.

Podziel się

Po górach wędruje od wczesnego dzieciństwa. Zaczęło się od rodzinnych wypraw w Beskidy – wspinaczkową pasją zaraził go tata, dziadek i wujek. Pierwszą poważną wyprawę w Tatry zaliczył, gdy miał jedenaście lat. – Jako chłopiec nie wiedziałem, co mnie czeka. Wybraliśmy się na Rysy. Zachwyciły mnie te pejzaże, przyroda i skały – opowiada Kajetan. – Tydzień później zdobyliśmy Czerwoną Ławkę, najtrudniejszy szlak słowackich Tatr. Od tej pory w Tatry wraca regularnie. Zaczął kompletować sprzęt, co trochę trwało, bo ten jest drogi. Odzież na zimę kosztuje więcej.
– Ogółem na sprzęt trzeba wydać 6-7 tysięcy złotych – mówi Kajetan.
Pomysł na zdobycie korony Tatr narodził się w zeszłym roku po wyprawach na Baranie Rogi i Gerlach (2655 m. n. p.m.) – najwyższy szczyt Tatr. Gerlach okazał się łaskawy, wyjście było przyjemne. W przeciwieństwie do Łomnicy. – To był 1 czerwca, wszyscy spodziewaliśmy się dobrych warunków. Niestety doszło do załamania pogody, zrobiła się zamieć śnieżna, była słaba widoczność. Na szczęście, dzięki doświadczonym kolegom obyło się bez wypadku.
Zapytany o to, czy w górach odczuwa lęk, kręci przecząco głową. – Mam do gór respekt, wiadomo to niebezpieczny sport. Nie odczuwam lęku wysokości czy przestrzeni, ale podczas wspinaczki zachowanie ostrożności to podstawowa sprawa. No i polegam na doświadczeniu starszych kolegów – opowiada Kajetan. Ważny w tym przypadku jest również dobór trasy, zgubienie drogi może mieć poważne konsekwencje. 
Na co dzień Kajetan trenuje, biegając po Beskidach. W górach kondycja odgrywa kluczową rolę. Korzysta też ze ścianki wspinaczkowej w hali przy Gimnazjum nr 1. Ale trening to nie wszystko. Wybierając się w góry na nieoznakowaną trasę, trzeba wcześniej sporo przeczytać. – Codziennie czytam przewodniki, studiuję mapy – mówi andrychowianin. – Sporo informacji przekazuje mi też mój dziadek, Zbigniew. W swojej biblioteczce posiada imponujące zbiory, no i sam ma duże doświadczenie w temacie.
Kajetan teraz przygotowuje się do wyprawy na Mont Blanc, najwyższy szczyt Alp. Wyprawa miałaby trwać 7-8 dni, ale wymaga sporych nakładów finansowych. – Gdyby jakaś firma, lub ludzie dobrej woli, zechcieliby wesprzeć naszą wyprawę, bardzo chętnie przyjmiemy pomoc – apeluje Kajetan, oferując w zamian stosowną reklamę potencjalnego sponsora.
Jego idolem jest Ryszard Pawłowski, chętnie sięga po jego książki. Jest świadomy, że ten sport bardzo się komercjalizuje. Ale on nie chciałby zarabiać na górach. – Góry mają sprawiać przyjemność, być odskocznią od codzienności, a nie sposobem na życie – mówi.
Wyprawę w Alpy Kajetan planuje na przełom lipca i sierpnia. Jeżeli ktoś zechce pomóc w jej organizacji, proszony jest o kontakt (mail: [email protected]). (luk)

Tekst ukazał się w marcowym wydaniu Nowin Andrychowskich.

Podziel się
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Skip to content