Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich Kęczanie pozostali w II lidze i wynikające z tego faktu perypetie w budowaniu składu, to niewątpliwie faworytem dzisiejszego spotkania byli Andrychowianie. Smaczku rywalizacji dodawał fakt, że ekipa znad Wieprzówki pozyskała latem z Kęczanina Wojciecha Gruszkę, który dziś stanął do walki przeciwko swojemu byłemu zespołowi i ojcu, bo szkoleniowcem drużyny znad Soły jest Maciej Gruszka.
Pierwszy set nie zapowiadał późniejszych emocji. Zgodnie z przewidywaniami MKS Andrychów zwyciężył w nim 25:15. Gdy w drugim gospodarze wygrywali już 6:2 wiara kibiców w szybki triumf gospodarzy była jeszcze większa. W końcówce seta w gości wstąpiły nowe siły i zdołali nawet zbliżyć się na punkt (24:23 dla MKS), lecz finalnie nie zdołali odwrócić losów tego seta.
Trzecia partia zaczęła się dla MKS wręcz wybornie. Prowadzenie 7:1 jednak tak ich uśpiło, że po chwili było już tylko 9:8. Gdy ponownie nieco odskoczyli (12:9) wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Nic bardziej mylnego. Kęczanie zagrali koncertowo i objęli prowadzenie 16:15, wygrywając pięć akcji z rzędu! Wprawdzie przy wyniku 20:17 dla nich sami popełnili kilka błędów i set zaczął się jakby od nowa (20:20), ale w końcówce ponownie byli konkretniejsi i zwyciężyli 25:23.
Podrażnieni przegranym setem siatkarze z Andrychowa wrócili na parkiet maksymalnie skoncentrowani. W efekcie rywale zostali wręcz z niego zmieceni. Polegli 14:25 i tym samym 1:3 w całym spotkaniu!
Zawodnikiem meczu został wybrany przyjmujący MKS Andrychów Jakub Durski.
MKS Andrychów – Kęczanin Kęty 3:1 (25:15, 25:23, 23:25, 25:14)
woc Fot. MKS Andrychów











