Podopieczni Łukasza Kantyki do starcia z Burzą przystąpili bez Sebastiana Socały, Tomasza Fujawy, Seweryna Młocka i Konrada Nieciąga. Mogli sobie pozwolić na mniej lub bardziej zaplanowane absencje, gdyż awans do klasy okręgowej zapewnili sobie kilka tygodni temu. Ten fakt godnie podkreślili zawodnicy Patryka Sordyla, którzy dla wychodzących na murawę Targaniczan utworzyli szpaler – klasa.
Pomimo braków kadrowych w pierwszej połowie wyraźnie dominowały popularne Pularysy i tego znakomite interwencje Mateusza Sobali utrzymywały Burzę w grze. A ta, by zająć barażowe miejsce musiała wygrać i liczyć, że w Sułkowicach – Bolęcinie Astra nie pokona Znicza. – Nie nasłuchiwaliśmy co dzieje się w Sułkowicach, ale z tyłu głowy była presja, że najpierw musimy zrobić swoje i to trochę poplątało nogi moim zawodnikom – mówi Patryk Sordyl, trener Burzy.
Pierwszą groźną akcję zainicjował Mariusz Urbańczyk, a po wycofaniu przez niego piłki uderzył Grzegorz Kubik i Sobala zanotował pierwszą skuteczną interwencję. Z podania Dariusza Kubika piłkę do siatki posłał Łukasz Kantyka, lecz arbiter odgwizdał spalonego. No to drugi raz próbował Grzegorz Kubik, tym razem po dograniu Radosława Magiery, ale znowu bramkarz Burzy był na posterunku. W tej części gry Halniak miał jeszcze kilka „półsytuacji”, będąc stroną wyraźnie dominującą.
W drugiej połowie na stadionie w Targanicach zrobiło się sentymentalnie. W 60 min. szpaler utworzyli tym razem zawodnicy gospodarzy, a plac gry, wędrując przez niego przy ogłuszającej burzy braw, opuścił Grzegorz Kubik, który oficjalnie zakończył karierę. – Zostawił na boisku wiele serca, zdobywał bramki, w tym te jakże ważne, jak np. te w meczu z Wisłą Łączany, które przywróciły nas do życia. Dziękuję mu za te wszystkie gole, asysty, za poświęcenie – mówi Łukasz Kantyka, trener Halniaka. Szkoleniowiec w samych superlatywach wypowiada się także o Witoldzie Rymarczyku, który pojawił się na murawie w 73 min. zastępując między słupkami Dominika Pietrzaka, gdyż ten nabawił się urazu. – Bardzo zasłużony dla nas zawodnik, który pokazał, że zawsze jest gotowy nam pomóc, a dziś była taka potrzeba. Dla niego ten mecz miał również formę pożegnania.
A zawodnicy Burzy wyszli na drugą połowę lepiej dysponowani. Już podanie Marcina Janosika do Jakuba Mizery mogło zakończyć się bramką, ale w ostatniej chwili w akcję wmieszał się jeden z targanickich defensorów. Niedługo później Mizerę podaniem obsłużył Kamil Kierczak, ale Dominik Pietrzak zachował czujność.
W 65 min. na placu gry pojawił się Przemysław Ramenda i już pierwszy jego kontakt z piłką przyniósł gola dla gości. Po rzucie rożnym Pietrzak jeszcze obronił pierwsze uderzenie, ale futbolówka spadła pod nogi Ramendy i ten zachował zimną krew, zdobywając jedynego gola w tym spotkaniu. Nie dał on jednak Burzy drugiego miejsca w tabeli, bo w równolegle rozgrywanym meczu sułkowicki Znicz uległ Astrze Spytkowice i to ona, dzięki lepszemu bilansowi w meczach bezpośrednich, zajęła lokatę premiowaną udziałem w barażu o klasę okręgową. – Wygrana z Halniakiem cieszy. Tym bardziej, że pokonaliśmy go dwa razy. Tyle tylko, że nic nam ona nie dała, bo dwa razy przegraliśmy z wiceliderem. Gdybyśmy zdobyli jeden punkt więcej, który głupio straciliśmy między innymi w Przytkowicach, to nastroje byłyby inne, a tak jest wielki niedosyt. Po rundzie jesiennej byliśmy liderem, ale na wiosnę rywale szybko nam odjechali. Szkoda, bo drużyna swoją postawą w drugiej części rundy udowodniła, że zasługuje na walkę o najwyższe cele – komentuje Patryk Sordyl.
Natomiast w szeregach Halniaka panuje, co zrozumiałe, wielka radość. Po meczu prezes wadowickiego Podokręgu Piłki Nożnej wręczył zespołowi okazały puchar za wygranie A klasy i tym samym wywalczenie awansu do klasy okręgowej.
Halniak Targanice – Burza Roczyny 0:1 (0:0)
woc Fot. Andrzej Powroźnik






