Rozgrywany przy sztucznym świetle mecz był dla obu drużyn ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. Niemniej zarówno trener Huraganu – Wojciech Dybał, jak i Halniaka – Łukasz Kantyka dali szansę występu wszystkim swoim podopiecznym. Co ciekawe, w pierwszych 40 minutach zawodów wyraźnie lepsi byli niżej notowani Targaniczanie. Owszem, przyjezdni mieli swoje szanse, choć nie stuprocentowe, ale to gospodarze aż trzykrotnie umieścili piłkę w siatce. Rezultat otworzył ładnym strzałem Konrad Nieciąg, a prowadzenie podwyższył Krystian Łysoń. Za to ozdobą spotkania było trafienie Nikodema Łysonia. Wykorzystał brak zdecydowania defensorów Huraganu przy wybijaniu piłki z własnego pola karnego, popisując się cudownej urody przewrotką.
Wystarczyło jednak kilka minut dekoncentracji w szeregach Halniaka, by goście wrócili do meczu. W 42 min. straty zmniejszył Wojciech Stuglik, a jak się wydawało, gola do szatni zdobył Radosław Nowak. Tyle tylko, że zanim zespoły zeszły na przerwę, Halniak wywalczył jeszcze rzut wolny. Do piłki ustawionej około 18 metrów od bramki podszedł Kacper Fujawa. Przymierzył precyzyjnie i futbolówka po odbiciu się jeszcze od słupka wylądowała w siatce.
Początek drugiej połowy to prawdziwy piłkarski roller coaster. Za sprawą Radosława Magiery Huragan natychmiast złapał z Halniakiem kontakt. Tyle tylko, że 120 sekund później Radosław Magiera znalazł się z piłką pomiędzy zbyt szeroko ustawionymi względem siebie obrońcami. Z zimną krwią popędził przed siebie i po wymanewrowaniu bramkarza skierował ją do pustej bramki.
Radość przyjezdnych z gola nie trwała długo. Zmącił ją Adam Chrapkiewicz, który kilka minut później po raz drugi wpisał się na listę strzelców, doprowadzając w ten sposób do remisu. I od tego momentu mecz uspokoił się. Zapewne zdecydowały o tym i zmiany dokonane przez obu szkoleniowców, jak i zmęczenie zawodników.
Gdy wydawało się, że sparingowe derby zakończą się remisem, z lewego skrzydła dośrodkował Adam Chrapkiewicz. Na mocno bitą piłkę w tempo nabiegł Wojciech Stuglik i ni to wślizgiem, ni to naskokiem uprzedził defensorów i bramkarza, a co najważniejsze skierował ją prosto do bramki.
Halniak Targanice – Huragan Inwałd 5:6 (4:2)
woc








