Podopieczni Wojciecha Dybała wyszli na boisko mocno zmotywowani i na przekór wynikom pełni wiary w siebie. W efekcie pierwszy kwadrans w ich wykonaniu mógł się podobać i napawać optymizmem, choć gola nie zdołali zdobyć. Bliscy powodzenia byli Bartłomiej Koryga (trafił w boczną siatkę) i Mikołaj Cabak (uderzył nad bramką). Gospodarze mieli jeszcze kilka rzutów rożnych.
W 16 min. w polu karnym Jana Przytuły pojawili się rywale. Defensorzy mieli co najmniej trzy okazje aby wyekspediować piłkę daleko w pole, ale czynili to mało skutecznie i ta cały czas zostawała w obrębie 16 metra. Skorzystał z tego Piotr Siwiec otwierając wynik meczu, co jednocześnie mocno podcięło skrzydła zawodnikom Huraganu. Próbowali walczyć, ale już bez takiej determinacji. Co więcej w końcówce pierwszej połowy stracili piłkę przy wyprowadzaniu ataku pozycyjnego i Szymon Wójcik podwyższył prowadzenie Olimpii.
W przerwie w szatni padło kilka ostrzejszych słów i wiara w korzystny wynik wróciła. W 54 minucie Robert Fierdonek skutecznie spresował bramkarza, który zamiast wybić piłkę postanowił ją sobie przyjąć. Błyskawiczny doskok do golkipera spowodował, że ten stracił piłkę i ambicja Fierdonka pozwoliła wpisać mu się na listę strzelców.
Radość gospodarzy nie trwała długo. W 58 min. na placu gry pojawił się weteran nie tylko boisk w klasie okręgowej – Przemysław Dudzic. Niespełna dziesięć minut później fetował zdobycie gola, którym praktycznie „zabił” mecz.
Huragan Inwałd – Olimpia Chocznia 1:3 (0:2)
woc






