Przed rozgrywanym w Andrychowie spotkaniem trudno było wskazać faworyta. Na pewno wicemistrzowie IV ligi lubelskiej mieli więcej zapasów sił, bo tylko w lidze rozegrali o 6 spotkań mniej, a przecież Beskid dotarł jeszcze do finału wojewódzkiego Pucharu Polski i grał w jednej rundzie pucharu na szczeblu centralnym. Lepiej zaczęli gospodarze, choć bez efektów bramkowych. Niecelnie uderzał w 5 min. Dawid Nagi, potem defensorzy zablokowali strzał Adriana Surówki, a następnie Szymon Wróblewski posłał piłkę głową obok słupka.
Rywale przebudzili się po kwadransie gry, ale także brakowało im precyzji (strzały obok słupka i jeszcze groźniejszy nad poprzeczką). Ich zapędy próbował ostudzić Nagi, który znakomicie złożył się do woleja po podaniu Surówki, ale znowu chybił. Potem niecelnie Patryk Matysek.
W 39 min. Łukasz Najda ostemplował poprzeczkę andrychowskiej bramki. Kolejną akcję wyprowadził Beskid, lecz stracił piłkę, a gości przeprowadzili kontratak, który zdobyciem bramki zakończył Dorian Paluch!
Beskid odpowiedział, ale arbiter nie uznał gola, dopatrując się zagrania ręką. Potem rywali uratowała poprzeczka i po 45 minutach to Lewart był o krok bliżej III ligi, a przynajmniej finału barażu.
Po zmianie stron kibice oglądali ciekawe widowisko, bo akcje przeniosły się z jednego na drugie przedpole. Nie brakowało strzałów (celnych, niecelnych, zablokowanych), lecz wynik się nie zmieniał. A to oznaczało, że z minuty na minutę Beskid oddalał się od wygranej. W 84 min. drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką po faulu na Bartłomieju Ostafinie ukarany został Paweł Stępak i był to jeden z kluczowych momentów. Andrychowianie jeszcze bardziej nacisnęli. Nagi z rzutu wolnego jeszcze chybił, ale w 89 min. doprowadził stadion do ekstazy. Kolejny raz sfaulowany został aktywny Ostafin, ale tym razem już w polu karnym. Nagi wziął sprawy w swoje ręce i doszło do dogrywki.
Dodatkowy czas gry zaczął się dla Beskidu wybornie. Nagi odpalił rakietę i niemal rozerwał piłką siatkę! Potem działo się już mniej, ale i gospodarze pilnowali wyniku. W 117 min. sprawa awansu do finału baraży została przesądzona. Drugi raz w polu karnym nieprzepisowo zatrzymany został Ostafin, a Nagi, kompletując hat-tricka, postawił kropkę nad „i” pewnie egzekwując „jedenastkę”.
Finałowym rywalem Beskidu (mecz w sobotę o godz. 17.00 w Andrychowie) będzie Moravia Morawica. Wicemistrz IV ligi świętokrzyskiej pokonał 1:0 Izolatora Boguchwała (wicemistrza IV lig podkarpackiej).
Beskid Andrychów – Lewart Lubartów 3:1d. (1:1, 1:1)
woc fot. Facebook/ Dawid Nagi







