Spotkanie toczone na sztucznej nawierzchni, ale bardzo już wyeksploatowanej, co utrudniało operowanie piłką, zgodnie z oczekiwaniami lepiej rozpoczęli goście. Już w pierwszej akcji w sytuacji strzeleckiej znalazł się Dawid Hałata, ale uderzył zbyt lekko. Po kilku minutach do strzału złożył się Filip Kasiński, ale został zablokowany. Trzecią próbę andrychowian udaremnił… Dawid Nagi, który nieopatrznie znalazł się na linii strzału, co najbardziej odczuł on sam, a w szczególności jego głowa.
Gospodarze odgryźli się dopiero pod koniec pierwszego kwadransa gry. Z linii pola karnego uderzał Adam Pieniądz. Młodzieżowiec Dalinu pomylił się nieznacznie. Niemniej to przyjezdni nadal byli bliżsi otwarcia wyniku. Z kilku metrów spudłował Artur Mizera (dośrodkowywał Szymon Wróblewski), zablokowany został Adrian Surówka i wspomniany Wróblewski. Wreszcie w 30 min. w potwornym zamieszaniu w myślenickim polu karnym Surówka zamiast do siatki trafił w rywala.
Co nie udało się gościom, powiodło gospodarzom. W 33 min. wykonywali rzut wolny, po którym Arkadiusz Krzyżanowski jeszcze sparował piłkę, ale przy dobitce Kacpra Myszogląda był już bezradny.
Błyskawicznie mógł odpowiedzieć Patryk Koim. Zwiódł zwodem rywala, ale jego uderzeniu zabrakło już mocy i bramkarz Dalinu nie miał kłopotów ze skuteczną interwencją. Co gorsze, w 45 min. to rywale pokusili się o gola do szatni i na przerwę schodzili już z dwubramkowym prowadzeniem. Tym razem w polu karnym defensorzy nie upilnowali Piotra Tomasika.
W przerwie Tomasz Moskała dokonał dwóch zmian. Patryk Matysek zluzował Szymona Wróblewskiego, a Dawid Sarnecki zastąpił Bartłomieja Ostafina. I Beskid szybko złapał kontakt. Co prawda Wiktor Sierda z trudem, ale obronił jeszcze uderzenie Koima, ale w 53 min. nie miał już nic do powiedzenia. Z rzutu wolnego dorzucił piłkę właśnie Koim, a Artur Mizera nie pierwszy raz w tym sezonie popisał się precyzyjnym strzałem głową.
Niespełna kwadrans później Beskid był bliski objęcia prowadzenia. Patryk Matysek był o włos od wkręcenia piłki do bramki bezpośrednio z rzutu rożnego. Chwilę później Sarnecki trafił, ale tylko w boczną siatkę. Zza pola karnego huknął Norbert Klimczyński, ale nie trafił w światło bramki. Dwie kolejne próby także nie przyniosły zmiany rezultatu, a w końcówce to Oliwier Myszkowski był bliski zamknięcia meczu. I tym sposobem pierwsza trzecia w tym sezonie porażka Beskidu stała się faktem.
Jeżeli dziś o 11.00 Orzeł Ryczów pokona na wyjeździe rezerwy niepołomickiej Puszczy, to nie andrychowianie, a właśnie drużyna z Ryczowa spędzi zimę w fotelu lidera.
Dalin Myślenice – Beskid Andrychów 2:1 (2:0)
woc







