Od początku meczu wyraźną przewagę mieli gospodarze, ale nie potrafili jej w żaden sposób udokumentować. W 20 min. pomocną dłoń wyciągnęli do nich zatem goście. Seweryn Kierczak chciał wycofać piłkę do Seweryna Młocka, który jednak pośliznął się i futbolówka znalazła się w targanickiej bramce. Potem gospodarze mogli sami pokusić się o gola. W wybornej sytuacji znalazł się Przemysław Dudzic, ale po jego strzale głową piłka minęła cel.
Na drugą połowę ekipa Halniaka wyszła wyżej. Bliski doprowadzenia do wyrównania był Michał Studnicki, ale po jego strzale z 20 metrów futbolówka o centymetry przeleciała obok słupka.
Brak zmiany wyniku spowodował, że trener Łukasz Kantyka szukał dalej sposobu na odmienienie losów rywalizacji. W 65 min. zdecydował się na podwójną zmianę. Do gry desygnował Nikodema Łysonia i samego siebie, zmieniając Dawida Pytla i Mariusza Urbańczyka. I była to znakomita decyzja. Trzy minuty później uprzedził w polu karnym rywala i został przez niego sfaulowany. Jedenastkę na gola z zimną krwią zamienił Michał Studnicki.
Chwilę później rzut karny wywalczyła Olimpia. Do piłki podszedł Karol Kutermak, ale fatalnie spudłował, posyłając futbolówkę wysoko nad poprzeczką.
Zmarnowana okazja zemściła się błyskawicznie. Kacper Fujawa rzucił piłkę za linię obrońców, a tam Łukasz Kantyka już wiedział co z nią zrobić i Halniak objął prowadzenie, którego nie oddał do końcowego gwizdka. Miejscowi ułatwili zadanie, gdyż po faulu na Sewerynie Młocku z boiska wyrzucony został przez arbitra Patryk Gibas. Grający w osłabieniu zawodnicy z Choczni nie zagrozili już targanickiej bramce, w czym duża też zasługa Tomasza Fujawy i Seweryna Kierczaka.
– Cały zespół zasłużył na wielkie słowa uznania. Odnieśliśmy wygraną na bardzo trudnym terenie, odwracając do tego wynik. To jest naprawdę duże osiągnięcie. Teraz musimy naszą dyspozycję potwierdzić za tydzień w derbach z Huraganem Inwałd, bo punkty są nam wciąż bardzo potrzebne – mówi Łukasz Kantyka.
Olimpia Chocznia – Halniak Targanice 1:2 (1:0)
woc






