Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Były momenty na ziemi i niebie! Beskid Andrychów pogroził palcem Śląskowi II Wrocław

Informacje, 02 września 2026 18:39

Co łączy Legię Warszawa, Wisłę Kraków, Zagłębie Lubin i Beskid Andrychów. Drużyna Tomasza Moskały podobnie jak ta trójka ekstraklasowiczów nie awansowała do II rundy Pucharu Polski. Tyle tylko, że piłkarze spod Pańskiej Góry w przeciwieństwie do tych z stolicy, grodu Kraka i miasta Miedzi po swoim meczu nie mają się czego wstydzić.

W I rundzie Pucharu Polski Beskid trafił na rezerwy wrocławskiego Śląska, a zatem piątą drużynę II ligi w poprzednim sezonie. Co zatem oczywiste Andrychowianie nie byli faworytami. Tymczasem już w pierwszej akcji meczu w polu karnym sfaulowany został Szymon Wróblewski i na trybunach zapanowała radość. A ta stała się tym większa, gdy chwilę później Rostyslav Shkitun zmylił bramkarza Śląska II i pewnie posłał piłkę do siatki. Wcześniej odbyła się efektowna ceremonia rozpoczęcia zawodów, którą uświetnił -i to nie jest żart- przelot samolotu nad stadionem. Do tego gospodarze zaprezentowali się w nowych koszulkach. Był blichtr.

Radość gospodarzy trwała 10 minut. Z prawej strony pola karnego w „długi” róg przymierzył Maksymilian Stangret i futbolówka wylądowała w bramce strzeżonej przez Dawida Wolanina. Goście chcieli iść za ciosem, ale tym razem Wolanin nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi rywale zablokowali strzał Adriana Surówki, a po uderzeniu Wróblewskiego piłka przeleciała wzdłuż bramki.

Sfrustrowani wynikiem goście znakomicie weszli w drugą połowę. W 52 min. wykorzystali fakt, że defensorzy Beskidu nie zdołali wyekspediować piłki z własnego pola karnego. I finalnie Stangret po raz drugi pokonał Wolanina.

Utrata gola nie załamała miejscowych. Wręcz przeciwnie, niesieni dopingiem kibiców, dążyli do wyrównania. Brakowało im jednak precyzji. W 55 min. spudłował Tomasz Kaczmarczyk, cztery minuty później Dawid Nagi, a w 63 min. obrońcom urwał się Dawid Sarnecki. Remis wisiał w powietrzu, ale po jego strzale piłka trafiła w dalszy słupek. Niedługo później w niemal podobnej sytuacji, choć już naciskany przez obrońcę Sarnecki trafił w boczną siatkę. Piłka nie znalazła także drogi do siatki po strzale Nikodema Fujaka.

W 89 min. Wrocławianie wywalczyli rzut rożny. Po nim najwyżej do piłki wyskoczył Hubert Muszyński i głową po koźle skierował ją tuż przy słupku.

Beskid walczył. Z 18 metrów Daniel Budka huknął jak z armaty i bramkarz z problemami. W znakomitej sytuacji Sarnecki główkował nad bramką. Jeszcze lepszą miał Budka, ale z około 12 metrów posłał piłkę obok słupka.

Beskid Andrychów – Śląsk II Wrocław 1:3 (1:1)

woc   

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści