Przejdź do treści

Była jadną z nas. Wspomnienie o Agacie Paruch

Informacje, 13 października 2015 08:28

Przyjeżdżała tutaj często, bo również w Andrychowie szukała tematów do swoich reportaży. Czasem pisywaliśmy na ten sam temat, ale zawsze widziałem, że ona dociera bliżej, że mocniej identyfikuje się z bohaterami, lepiej ich czuje. Agata nie żyje już od dziesięciu lat, ale gdy czyta się jej książkę „Anioły znają swój fach”, widać, że jej bohaterowie to nie zasuszone pomiędzy kartami książki okazy, ale nadal są ludźmi z krwi i kości. A ich losy poruszają.

Podziel się

Dziś, 13 października mija 10. rocznica śmierci Agaty Paruch, bielskiej dziennikarki, reportażystki – naszej koleżanki po fachu. Publikowała swoje artykuły i reportaże na łamach „Kroniki Beskidzkiej”, „Trybuny Śląskiej”, „Dziennika Zachodniego”, „Dziennika Polskiego”, „Super Expressu”, „Dziennika Beskidzkiego” oraz innych czasopism. Miała grono wiernych czytelników, którzy o niej nie zapomnieli – również w Andrychowie.
Kiedy jakiś czas temu dostaliśmy od męża Agaty, Zbyszka, kilkanaście jej książek „Anioły znają swój fach” i zaczęliśmy je rozdawać po audycji na antenie Radia Andrychów, rozeszły się w mgnieniu oka. Potem długo jeszcze odbieraliśmy telefony i rozmawialiśmy z Czytelnikami i Słuchaczami, przepraszając, że już nie mamy tej książki, że zapas się wyczerpał.
Na dziesiątą rocznicę śmierci znowu mamy 20 egzemplarzy. I znowu je rozdamy, aby opowieści, jakie z życia czerpała Agata nie umarły, aby jej bohaterowie nadal żyli i poruszali. Bo potrafiła pisać pięknie, wczuwając się w los zwykłych ludzi, dzieląc z nimi trudne losy.
Jej teksty to były nie tylko opowieści, to była czynna pomoc tym ludziom, bo niejednokrotnie publikacje reportaży Agaty zmieniały sytuację. Ktoś pomógł, jakiś urzędnik lub bezduszny człowiek miękł, a bohaterowie tekstów bielskiej dziennikarki wychodzili z dołka, znowu wracała im wiara w ludzi i sprawiedliwość. Potrafiła coś swoim pisaniem zmieniać – a nie ma większej nagrody dla dziennikarza, jak osiągać taki cel.
Agata studiowała polonistykę na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Dla dziennikarstwa porzuciła posadę nauczycielki w VII LO w Bielsku-Białej, by przez ponad dekadę poświęcić się reporterskim zajęciom bez reszty, nawet w trakcie choroby. Walcząc o życie z rakiem, pracowała, szukając pasjonujących i ważnych tematów, ważnych dla niej i dla każdego z nas. Dziennikarstwo było jej powołaniem i pasją, miarą jej wrażliwości i sposobem na życie. Paradoksalnie wraz z postępującą chorobą stawało się ono bardziej intensywne, jakby z każdym tematem chciała uchwycić jakiś fragment życia. 
Kiedy po latach patrzę na dorobek Agaty, coraz częściej myślę, że jej postawa powinna być wzorem dla młodych adeptów sztuki dziennikarskiej, zwłaszcza teraz w dobie pogoni za sensacją. Nie zajmowała się nigdy gwiazdami, celebrytami, plotkami i tanią sensacją. Poruszali ją prawdziwi ludzie z prawdziwymi historiami. Dlatego przykład Agaty uczy szczególnej wrażliwości w patrzeniu na świat i człowieka, umiejętności cierpliwego słuchania i pasji pisania, jakby się żyło życiem swoich bohaterów. Uczy empatii.
W książce „Anioły znają swój fach”, zredagowanej i wydanej przez Zbyszka w 2008 roku, będącej połączeniem Jej pamiętnika i reportaży, Agata pytała dramatycznie o dany jej czas i o los najbliższych:
Ile można żyć z rakiem? Rok, dziesięć lat, może dłużej?
Jeszcze niedawno myślałam, że przeżyć dychę – to marzenie. Teraz zła jestem na siebie za taki minimalizm. Za dziesięć lat Zuza będzie miała dopiero jedenaście, Kamysia – czternaście, Weronika – osiemnaście lat. Dadzą sobie radę? Będę im wciąż potrzebna. 
Wiem… muszę żyć piętnaście lat. To też za krótko. O, jaka jestem wymagająca. To mi się podoba… Dwadzieścia lat? Zuza będzie pełnoletnia, starsze już się usamodzielnią. 
A mąż? To straszne, że o nim myślę najmniej. Ciągle ze stereotypowym przekonaniem, że mężczyzna i tak sobie poradzi.
Kiedy dziś, po latach zapytałem Zbyszka o tamte słowa jego żony odparł: Życie odpowiedziało już na Jej pytania. Weronika studiuje we Francji prawo, jest na trzecim roku na Uniwersytecie w Strasburgu, tuż przed licencjatem. Jest już dojrzałą i mądrą kobietą, zna kilka języków. Kamila skończy za miesiąc 18 lat i zdaje w tym roku szkolnym maturę. Chciałaby, jak kiedyś mama – studiować weterynarię. Zuzia skończyła 15 lat i jest zapaloną harcerką, chce kiedyś pracować w szkole. A mąż? Tak jak przewidziałaś. Radzi sobie.
A my, do czego serdecznie namawiam, nie zapomnijmy Jej książki, czytajmy ją. Przypominam, że wystarczy do nas zaglądnąć, aby „Anioły znają swój fach”, dostać do ręki. Agata byłaby szczęśliwa…
Marek Nycz

Podziel się
Skip to content