Goście zaczęli spotkanie wybornie. Już w 2 min. Marcin Janosik posłał piłkę na prawe skrzydło do Macieja Trojaka, który po ziemi dograł ją w pole karne, gdzie z drugiego skrzydła nabiegł Daniel Wróbel i z zimną krwią posłał ją do siatki.
Druga bramka dla Burzy, to także efekt zespołowej gry. Akcję od tyłu rozpoczął Wojciech Trojak, posyłając mocne podanie do Wróbla, który zgrał piłkę do Janosika, a ten obsłużył Dawida Biczaka. Temu ostatniemu pozostało już tylko wygrać pojedynek „sam na sam” z bramkarzem.
Prowadzenie mógł podwyższyć Jarosław Talar, ale został sfaulowany w polu karnym. I gdyby nie wymagał pomocy medycznej, to zapewne podszedłby do „jedenastki”. Wyręczył go Marcin Janosik i nie pomylił się.
Dopiero wówczas gospodarze spróbowali się odgryźć, ale Mateusz Sobala popisał się kapitalną interwencją. W odpowiedzi Dawid Biczak minął przed polem dwóch rywali i mocnym strzałem z 16 metrów dał Burzy czwartego gola.
W przerwie szkoleniowcy Burzy dokonali dwóch zmian. Macieja Trojaka zastąpił Jakub Witkowski, a za Maksymiliana Słabosza na murawie pojawił się Michał Rajda. Jednocześnie do ataku przesunięty został Adam Bodzioch, ale wyraźnie pozbawiony był „serwisu”. Niemniej początkowo nic nie zapowiadało chwilowych emocji, bo goście wciąż utrzymywali się przy piłce i kontrolowali wydarzenia na murawie. Z czasem jednak się zdekoncentrowali. W rezultacie najpierw zabrakło im agresywności we własnym polu karnym i doskoku do rywala. Drugą bramkę, stracili jak pierwszą tydzień temu, gubiąc krycie po rzucie wolnym.
Na więcej Wikliniarza nie było już stać. Tym bardziej, że kończył on mecz w osłabieniu, gdyż jeden z jego zawodników ujrzał czerwoną kartkę. Niestety i Burza musiała ostatnie minuty grać w dziesiątkę, po tym jak urazu nabawił się Radomir Romian, a zespół wykorzystał już limit zmian. Co więcej z urazem zawody zakończył Kacper Kiszczak, który pomimo tego mógł zdobyć dwa gole (został przesunięty do ofensywy). Dogodnych okazji nie wykorzystali również Biczak i Bodzioch – obaj przegrali pojedynki „sam na sam” z bramkarzem. Natomiast wprowadzony w drugiej połowie Gabriel Włodek raz został zatrzymany przez golkipera, a w drugim przepadku w ostatniej chwili w oddaniu strzału przeszkodził defensor.
Wikliniarz Woźniki – Burza Roczyny 2:4 (0:4)
woc Fot. Burza Roczyny







