Z przekroju całego meczu można napisać, że do Burzy wróciły dziś demony przeszłości, jakimi był niegdyś brak skuteczności. Dziś podopieczni Patryka Sordyla także byli z nią na bakier. W pierwszej połowie dwie dogodne okazje bramkowe zaprzepaścił Dawid Biczak. Najpierw zmarnował podanie od Marcina Janosika, pudłując z zaledwie 2 metrów. W kolejnej próbie trafił w światło bramki, ale po interwencji bramkarza piłka „zatańczyła” na linii bramkowej, lecz jej nie przekroczyła.
Zmarnowane okazje zemściły się. Tomiczanie wyprowadzili kontrę i zakończyli ją golem Szymona Wiktora i Dąb schodził na przerwę z minimalnym prowadzeniem. Nie tylko mógł, ale powinien być remis. Tyle tylko, że trzeciej sytuacji na wpisanie się na listę strzelców nie wykorzystał Biczak. Tym razem po jego strzale głową piłka odbiła się od poprzeczki i słupka, ale do siatki nie wpadła.
Po zmianie stron rezultat podwyższył Kacper Piwowarczyk. Wtedy pozycję stopera opuścił Adam Bodzioch i strzałem z dystansu pokusił się o gola kontaktowego. Burzy nie pozostało zatem nic innego jak dalej atakować i szukać wyrównującego trafienia. Zakończyło się kontrą, którą z zimną krwią wykończył Konrad Góralczyk i porażka Burzy 1:3 stała się faktem. Na pocieszenie pozostał jej fakt, że prowadzący Dąb Paszkówka doznał pierwszej porażki w sezonie i tym samym nie powiększył przewagi nad Roczynianami. Jednocześnie jednak na czele tabeli zrobił się jeszcze większy ścisk.
Burza Roczyny – Dąb Tomice 1:3 (0:1)
woc Fot. Burza Roczyny







