– W ostatnich tygodniach lepiej szło nam na wyjazdach niż u siebie, gdzie remisowaliśmy i przegrywaliśmy. Przed meczem powiedzieliśmy sobie, że trzeba przełamać niemoc i zagrać dobry mecz dla kibiców – mówi Patryk Sordyl, trener Burzy.
W pierwszej połowie gospodarze mogli co najmniej kilkukrotnie cieszyć się ze zdobycia gola, ale piłkę w siatce zdołał umieści jedynie Kamil Kierczak, który otworzył wynik w 19 min. Natomiast dobrych okazji nie wykorzystali Przemysław Ramenda – dwukrotnie spudłował, jak i Jakub Mizera. Goście szukali swoich szans w prostopadłych podaniach, ale czujnie na przedpolu grał Mateusz Sobala.
W przerwie trener Sordyl dokonał dwóch zmian. Łukasz Maniarski zmienił Kacpra Kiszczaka, a Adam Bodzioch Przemysława Ramendę. I właśnie pojawienie się na boisku Bodziocha dało Burzy nowy impuls. W 59 min. przymierzył z odległości 20 metrów i Roczynianie prowadzili już 2:0. Dziesięć minut później bohater spotkania wykazał się wszechstronnością. Po podaniu Wojciecha Trojaka posłał piłkę w okno uderzeniem głową.
W 63 min. idealnie w tempo do prostopadłego podania wyszedł Jakub Mizera, ominął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Kwadrans później akcję skopiował Bodzioch, kompletując hat-tricka (podawał Maksymilian Słabosz).
Wysokie prowadzenie sprawiło, że Patryk Sordyl dał szansę występu wszystkim rezerwowym. Pechowcem okazał się wprowadzony w 61 min. Konrad Walaszek. Wskutek kontuzji nie dotrwał na placu gry do końcowego gwizdka i Burza kończyła mecz w osłabieniu, bo wykorzystała już limit zmian.
Burza Roczyny – Dąb Tomice 5:0 (1:0)
woc





