Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Beskid rośnie i rośnie z każdym meczem

Sport, 12 października 2025 10:10

Beskid Andrychów nie zatrzymuje się. W spotkaniu 14. kolejki IV ligi odniósł jedenastą wygraną w rundzie jesiennej i zarazem siódmą na własnym stadionie. Tym razem podopieczni Tomasza Moskały odprawili z kwitkiem Glinika Gorlice.

Wielodniowe opady deszczu spowodowały, że konfrontacja Beskidu z Glinikiem od początku toczyła się w bardzo trudnych warunkach, które z minuty na minutę stawały się jeszcze trudniejsze. Nasiąknięte wodą boisko utrudniało nie tylko poruszanie się po nim, ale przede wszystkim szybkie operowanie piłką.

Pomimo tych przeciwności losu, obie drużyny zaczęły mecz z impetem. Najpierw na bramkę gości huknął Dawid Sarnecki, a w odpowiedzi Dawida Wolanina przeegzaminował Patryk Bryła. No to druga seria… Tym razem Szymon Wróblewski starał się zaskoczyć bramkarza rywali, lecz spudłował. W odpowiedzi duże problemy miał Arkadiusz Krzyżanowski, który niemal został pokonany… centrostrzałem. Nie skapitulował także po tym, jak jeden z rywali groźnie skierował głową piłkę w jego twierdzę. W kolejnej akcji wykazał się Patryk Koim zatrzymując wślizgiem Piotra Gogola, a w następnej Krzyżanowski (uderzał Mateusz Szafran).

Twierdza Beskid broniła się dzielnie. A gdy już oddała salwę, to padła bramka. Adrian Surówka w swoim stylu zatańczył z obrońcami rywali, a gdy już wyprowadził ich w pole, przymierzył z linii pola karnego prosto pod poprzeczkę. Gol palce lizać.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy nie przyniósł zmiany wyniku. Nastąpiło to jednak tuż po zmianie stron. Piotr Gogol trafił z rzutu wolnego co prawda tylko w słupek, ale to Kacper Zięba najszybciej dopadł do odbitej piłki i skierował ją do pustej bramki. I tak spotkanie zaczęło się jakby od nowa.

I znowu wymiana ciosów. Michał Supel posłał piłkę ponad bramką Krzyżanowskiego. Bartłomiej Ostafin zaś trafił w cel, ale prosto w bramkarza. Potem dwie akcje mieli goście, ale Szafran spudłował, a Supel tym razem przymierzył nie w słupek, lecz w mur. I podobnie jak w pierwszej połowie. Częściej i groźniej atakował Glinik, a gola zdobył Beskid. I ponownie w roli głównej Adrian Surówka! Mocnym strzałem zamienił na gola podanie Dawida Nagiego. W tym momencie do końca spotkania pozostawało 10 minut. Rywale próbowali jeszcze zmienić niekorzystny wynik, ale zabrakło im skuteczności.

Beskid Andrychów – Glinik Gorlice 2:1 (1:0)

woc

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści