Andrychowscy kibice i piłkarze do dziś pamiętają spotkanie z końca poprzedniego sezonu, w którym Beskid prowadził 2:0, by ostatecznie tylko zremisować, co jak się okazało pozbawiło ekipę trenera Moskały awansu do III ligi. Przed dzisiejszym starciem w lepszej sytuacji byli jednak goście, którzy dzięki serii siedmiu ligowych konfrontacji bez porażki mieli na koncie o 3 punkty więcej niż piłkarze spod Pańskiej Góry.
Pierwsza połowa nie była wielkim widowiskiem. Najpierw dwukrotnie, ale niegroźnie uderzali Myśleniczanie, ale potrzebowali na to aż 20 minut. W rewanżu w krótkim czasie dwie okazje miał Szymon Wróblewski. Za pierwszym razem z problemami, ale jednak skutecznie interweniował Szymon Tokarz. Kilkadziesiąt sekund później futbolówka poleciała nad poprzeczką.
W 25 min. nie najlepiej w polu karnym zachował się zachował się Tomasz Kaczmarczyk. Nie zdołał wybić piłki z szesnastki. Co więcej posłał ją pod nogi Jakuba Bigosińskiego i ten nie zmarnował okazji.
Beskid w swoim stylu szukał gola wyrównującego. Jednak Daniel Budka trafił tylko w boczną siatkę, a i Dawid Hałat nie trafił w światło bramki. Jeszcze bardziej niecelny strzał oddał Adrian Surówka. Po chwili wprawdzie już wyregulował celownik, ale Szymon Tokarz zdołał nogami odbić futbolówkę.
Po zmianie stron gospodarze z dalszą wiarą w sukces dążyli do zmiany wyniku. Wciąż jednak mieli kłopoty ze skutecznością. Rostyslav Shkitun trafił wprawdzie w bramkę, ale ponownie Tokarz był na posterunku. Patryk Koim został zablokowany, a w innej akcji zabrakło strzału. Determinacja została nagrodzona w 90 min! Dośrodkowanie na gola zamienił Szymon Wróblewski, popisując się skutecznym strzałem głową. Inna sprawa, że tuż po wznowieniu gry Dalin zmarnował stuprocentową sytuację.
Beskid Andrychów – Dalin Myślenice 1:1 (0:1)
woc







