Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Beskid odczarował boisko w Muszynie

Sport, 08 listopada 2025 19:48

Niezwykle cenne zwycięstwo odnieśli w spotkaniu 18. kolejki IV ligi piłkarze Beskidu Andrychów. Po bardzo dobrym meczu pokonali na wyjeździe 5:1 Poprad Muszyna.

Patrząc wyłącznie w tabelę, to faworytem dzisiejszej konfrontacji byli podopieczni Tomasza Moskały. Tyle tylko, że nie mieli oni miłych wspomnień z wyjazdów do Muszyny. W sezonach 2007/2008 i 2008/2009 ulegli w niej Popradowi 0:3. Potem przez wiele lat te drużyny nie rywalizowały ze sobą o ligowe punkty. Ponownie spotkały się dopiero w kwietniu 2014 roku w meczu o III ligowe punkty i wówczas Beskid po golu Łukasza Rupy zwyciężył 1:0, a w dwóch kolejnych sezonach padała remis 1:1. Do kolejnej konfrontacji doszło dopiero dwa lata temu i w Muszynie górą byli gospodarze, znowu wygrywając 3:0. Nieco lepiej andrychowianom poszło w poprzednim sezonie, gdyż bezbramkowo zremisowali. Jakby tego było mało, to gospodarze dzisiejszego starcia mieli za sobą serię aż dziewięciu meczów ligowych bez porażki (5 wygranych i 4 remisy), a wraz z dwoma triumfami w Pucharze Polski, to seria miała aż 11 spotkań!

I to muszynianie pierwsi groźnie zaatakowali, ale Arkadiusz Krzyżanowski poradził sobie z uderzeniem znanego w występów w Tempie Białka Romana Hutyrii. A już chwilę później nie stu, a dwustuprocentową sytuację miał Szymon Stawiarski, ale spudłował z bliskiej odległości. Niepowodzeniem dla gospodarzy zakończyły się także dwa strzały Damiana Mrówki. Swoich sił próbował również Sebastian Szczepański (posłał piłkę nad poprzeczką).

Gdy wydawało się, że gospodarze dopną swego akcję wyprowadził Beskid, a jeden z defensorów Popradu sfaulował w szesnastce Bartłomieja Ostafina, który w wyjściowym składzie zmienił Daniela Budkę. Do rzutu karnego podszedł nie Dawid Nagi, który przed tygodniem go zmarnował, lecz Dawid Hałat i zupełnie zmylił bramkarza.

Beskid poszedł za ciosem. Co prawda po strzale Szymona Wróblewskiego Vladyslav Levanidov zdołał jeszcze przenieść piłkę nad poprzeczkę, ale dwie minuty później mógł już cieszyć się ze zdobycia gola. Po faulu Dawid Nagi nie czekał na gwizdek sędziego, lecz szybo wznowił grę i Wróblewski posłał piłkę do siatki. Na 3:0 mógł podwyższyć Adrian Surówka, główkując po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryka Koima. W odpowiedzi Krzyżanowski obronił groźny strzał głową Andrii Lisaka oraz uderzenie z rzutu wolnego.

W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli goście. Najpierw Norbert Klimczyński uderzył niemal z linii końcowej, a po tym jak Levanidov z trudem ją odbił akcję finalizował Koim, ale minimalnie spudłował. Chwilę później Dawid Nagi z zimną krwią wykorzystał błąd muszyński defensorów.

Po tym jak dwukrotnie życie swojej drużynie próbował dać Szczepański, Dawid Hałata w 59 min. zamknął mecz. Ponownie w polu karnym sfaulowany został Ostafin, a Hałat po raz drugi oszukał z 11 metrów Levanidov, posyłając tym razem piłkę niemal w sam środek bramki.

Po godzinie gry w głowach gospodarzy pojawiła się nadzieja. W 63 min. drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Tomasz Kaczmarczyk. A już po dwóch minutach Mateusz Orzechowski ładnym uderzeniem pokonał Krzyżanowskiego.

Podopieczni Tomasza Moskały odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Norbert Klimczyński ambitnie powalczył o piłkę, aby ta nie wypadła na aut, Adrian Surówka znakomicie dograł ją do wychodzącego na czystą pozycję Bartłomieja Ostafina, który do dwóch wywalczonych rzutów karnych dołoży bramkę. Szóstego gola mógł zdobyć Hałat, ale po jego centrostrzale futbolówka trafiła w słupek.

Poprad Muszyna – Beskid Andrychów 1:5 (0:2)

woc

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści