Przed rokiem Beskid z Bocheńskim KS rywalizował w potwornym upale. Dziś warunki do gry były zgoła inne. Gdy tylko piłkarze zostali wyprowadzi na murawę stadionu Puszczy Niepołomice z chwilowo rozpogodzonego nieba na nowo zaczął rzęsiście padać deszcz. I przy mniejszych lub momentami w bardzo silnych opadach toczyły się całe zawody.
Na papierze faworytem byli podopieczni Tomasza Moskały, którzy zaledwie w sobotę pokonali Poprad 4:1 w starciu o ligowe punkty. Wówczas jednak szkoleniowiec rywali desygnował do gry mocno osłabioną kadrę, oszczędzając siły najlepszych zawodników na potyczkę pucharową. Po kilkudziesięciu sekundach zawodów można było nabrać przekonania, że plan Muszynian szybko runął w gruzach. Już pierwsza akcja Beskidu przyniosła mu prowadzenie. Do prostopadłego podania w tempo wyszedł Szymon Wróblewski i z zimną krwią położył Vladyslava Levanidova i skierował futbolówkę do pustej bramki! Na 2:0 nie tylko mógł, ale i powinien podwyższyć Dawid Nagi, lecz tym razem golkiper Popradu nie dał się zaskoczyć. Ba, był to pierwszy sygnał z jego strony, że na swoim fachu zna się jak mało kto.
Od tego momentu ekipa zza Krynicy nabrała wiatru w żagle i do końca pierwszej połowy ręce pełne roboty miał Dawid Wolanin. Dwoił się i troił, łapiąc lub parując kolejne uderzenia rywali, a Andrii Lisak trafił w boczną siatkę. W 40 min. andrychowski bramkarz był już bezradny, gdy po małym zamieszaniu z najbliższej odległości strzelił Damian Mrówka. Nieszczęściu próbował jeszcze zapobiec Dawid Hałat, ale nie zdołał wybić piłki z linii bramkowej.
W drugą połowę, tak, jak i w pierwszą Beskid mógł wejść z przytupem. I pewnie by wszedł, gdyby na bramce Popradu nie stał Levanidov, który w sobie wiadomy sposób zatrzymał piłkę po uderzeniu głową Adriana Surówki. Natomiast po wrzutce Hałata wyborną okazję zmarnował Patryk Matysek, pudłując z kilkunastu metrów. Pod porzeczkę z dystansu huknął Patryk Koim, ale ponownie bramkarz z Muszyny wykazał się refleksem i kunsztem, a… najlepsze jeszcze miał przed sobą. Za to fajerwerki odpalili kibice Beskidu, którzy od pierwszej do ostatniej minuty żywiołowo dopingowali swój zespół.
W 80 min. Dawid Nagi przymierzył głową i piłka nieuchronnie zmierzała do siatki, ale znowu jakby spod ziemi pojawiła się ręka Levanidova i o dalszych losach meczu decydowała dogrywka. W niej Szymon Wróblewski ponownie uderzał, ale spudłował. Gdy w 100 minucie w zamieszaniu podbramkowym z najbliższej odległości Wróblewski niemal rozerwał piłką siatkę wydawało się, że drużyna Tomasza Moskała tym razem prowadzenia już nie odda. Tym bardziej, że parła nadal do przodu, ale brakowało jej skuteczności lub cudów między słupkami dokonywał Levanidov. I gdy do końca spotkania została minuta niewykorzystane okazje zemściły się. Rakietę pod ladę odpalił Dominik Kuc i w sektorze kibiców z Muszyny zapanowała euforia.
Jak przed rokiem Beskid fetował zdobycie Wojewódzkiego Pucharu Polski po golu w ostatniej akcji dogrywki, tak tym razem na ostatniej prostej wypuścił triumf z rąk. Tyle, że Bocheński KS wówczas przegrał, a Andrychowianom została jeszcze nadzieja w postaci konkursu rzutów karnych. A ten jak wiadomo jest loterią i próbą nerwów. I tutaj królem okazał się Dawid Wolanin. Na dzień dobry obronił uderzenie kapitana Sebastiana Szczepańskiego, a Dawid Nagi się nie pomylił i Beskid objął prowadzenie 1:0.
W drugiej serii jedenastek rezultat nie uległ zmianie. Pavlo Chmielenko huknął tyle mocno, co niecelnie, ale okazji nie wykorzystał Szymon Wróblewski, którego uderzenie zostało obronione!
Po trzeciej dalej Beskid był na jednobramkowym prowadzeniu – Andrii Lisak i Patryk Koim pewnie posłali piłkę do siatki, zupełnie myląc bramkarzy. W czwartek równie pewnie dla Popradu przymierzył Michał Piszczek, a Tomasz Kaczmarczyk nieco mniej, lecz także skutecznie. I wreszcie stało się. Dawid Wolanin obronił drugiego karnego i Puchar Polski powędrował po raz drugi do Beskidu. Sukces okraszony został indywidualną nagrodą dla Szymona Wróblewskiego uznanego najlepszym zawodnikiem meczu.
Beskid Andrychów – Poprad Muszyna 2:2 k. 3:2
Tekst i foto: Wojciech Ciomborowski







